Myszka Miki i Batwoman. Batwomen było więcej niż czegokolwiek, a Myszka Miki... tylko jedna! Karola zrobiła furorę :D
Czy Wy też jesteście uzależnieni od Snapchata?!
W końcu spędziłam Halloween w sposób, jaki zawsze chciałam. Poprzedniego roku byłam niepełnoletnia, więc szalona impreza w przebraniach odpadała. Zdecydowanie odbiłam sobie w tym roku. Na Bourbon Street tłumy były ogromne, wszędzie świetna zabawa, a przebrania niektórych z kosmosu :D
Tutaj odbywało się później karaoke i zabawa była przednia. Nie ma nic lepszego, niż stare dobre hity.
Selfie w karetce to hit wieczoru hahah.
Pamiątka z Nowego Orleanu - płaszcz przeciwdeszczowy! Pogoda niezbyt nam dopisała.
Po-boy to coś co po prostu trzeba spróbować, będąc w Nowym Orleanie. Nasze kanapki kupiłyśmy w polecanym bardzo Verti Marte i długo jeszcze później nie mogłyśmy o nich zapomnieć. W środku, oprócz warzyw, szynki i sera, znajdują się krewetki i sosy. Jakież to dobre!
Tak wyglądają sklepy z pamiątkami w Nowym Orleanie.
Zakochałam się w tym oldschoolowym sklepie za słodyczami z całego świata!
Chyba moje ulubione miejsce w Nowym Orleanie - Frenchmen Art Market.
Będąc w Nowym Orleanie nie mogłyśmy nie spróbować słynnych beignets z Cafe Du Monde. Dobre, ale nic nadzwyczajnego. Wyobrażałam sobie to miejsce, jako elegancką, drogą kawiarnię, a był to po prostu ogromny namiot z wieloma stolikami. Ceny za to były bardzo przystępne.
Zjadłyśmy krokodyla! Samo mięso bardzo gumiaste, ale za to genialnie przyprawione.
Spróbowałyśmy też specjałów Luizjany. Po lewej Karoliny prosiak z kapustą, skwarkami i pieczoną brzoskwinią, a po prawej mój bulion z suma z ryżem. Pyszne!
Jest to jedyne miasto w Stanach, gdzie można legalnie pić alkohol na ulicach.
Muzyka, muzyka, muzyka!
;)
xoxo, Dorota
































