Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Photo Mix. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Photo Mix. Pokaż wszystkie posty

11 stycznia, 2016

Mix zdjęć!



Zimowe wieczory nie są takie złe z moim chłopakiem u boku ;) Pogoda nas tu na razie rozpieszcza. Średnia temperatura w grudniu wynosiła jakieś 15 stopni. Teraz jest znacznie chłodniej, ale nawet nie ma co porównywać do tych mrozów w Polsce. Oby tak dalej! Zimo, precz!

Prezencik od Eleny i jej mamy. Chłopak Eleny zrobił jej cudowną niespodziankę w grudniu i sprowadził w tajemnicy jej mamę z Meksyku! Pojechali razem na lotnisko odebrać 'znajomych', a tu jej mama wychodzi ;) Jednak istnieją jacyś porzadni faceci w Ameryce :D 

Asian Pork Dumplings. Stałam się taką kucharzyną, że hoho! Hostka zamawia paczki z przepisami i produktami pewnej firmy, na cały tydzień, a ja potem latam w kuchni tworząc obiadki z kuchni całego świata. O dziwo bardzo to lubię i chyba nauczyłam sie gotować w Ameryce :D Kto by pomyślał!

Z moimi polskimi dziewczynami robiłyśmy sobie prezenty na święta. Każda wylosowała jedną osobę i sama musiała sobie radzić ze znalezieniem prezentu.

I taki oto cudowny zestaw dostałam <3

Takie selfie to trochę nie w moim stylu, ale muszę pokazać ten uroczy sweterek :D

Urodziny Eleny. A potem wyjechała do Meksyku na święta, tak jak Natalia do Polski... I zostałam, biedna sama ja ;P

Ale znajomi amerykańscy nie zapomnieli o mnie ;)

Na babysittingu pomagałam stroić domek z piernika. U mnie w domu nie robi się takich rzeczy, więc meeega się cieszyłam na to amerykańskie doświadczenie ;)

Aż tak samotna nie byłam, bo opiekowałam
 się ta cudowną psinką sasiadów, a także kotem i myszą (dobre połączenie!).

Wstawanie o 6 rano, dużo za dużo prezentów, brak dobrego jedzenia. No nie, nie polubię świąt w Ameryce! Nieważne jak kochana jest host rodzina.

Spotkanie u mojej community counselor. Czyli dużo żarcia i ploty!

Udało mi się za darmo wejść na mecz NBA! Jeden bilet wart był $190, także miejsce przegenialne. Wprawdzie filadelfijska drużyna jest raczej kiepska, ale przyjechał dobry zespoł z Nowego Jorku, także było dużo ludzi. Koszykowka to zdecydowanie mój ulubiony sport z tych wszystkich popularnych w Ameryce. Świetna atmosfera, dobry mecz, koszykarze i przede wszystkich cheerleaderki jak z filmu. Ha, znowu poczułam przez chwilę, jakbym była w filmie. Jeszcze czasami, nawet po półtora roku pobytu tu, mi się to zdarza :) 

Gdzie jestem w każdy weekend? Irish Mile! Haha, uwielbiam ten pub.

Mogłabym z selfie z tego pubu zrobić całkiem duży kolaż :D

Sylwester z moimi dziewczynami! Amerykanie nie podchodzą do tego dnia, jak my. To znaczy, większość ludzi i tak uważa, że to dzień jak dzień, a zwykle najlepsze imprezy przeżywa się w zwykłe dni. Ja też jestem tego zdania. Ale mimo wszystko brakuje mi szampana o 12, składania sobie życzeń. A oni tylko skupiają się na pocałunku o północy, już nieważne z kim. Co za żenada. My posiedzieliśmy u Eleny, potem poszaleliśmy w pubie, a na koniec poszliśmy na domówkę, na której z Natalią puściłyśmy polską muzykę i przetańczyłyśmy cała imprezę :D

No i na koniec moja największa miłość. Serio, nie sądziłam, że można tak bardzo kochać psa!


A tak poza tym, to zostały mi niecałe 4 miesiące do powrotu do Polski. 4 MIESIĄCE. Ja naprawdę nie wiem kiedy to przeleciało. Pewnie, że okropnie nie mogę się doczekać spotkania z bliskimi, ale cholera, ja nie wiem co to będzie. Im bliżej wyjazdu, tym w większą panikę wpadam. Ale staram się skupić na planowaniu travel month, dzięki temu nie myślę o tym tak bardzo! I odkładam jak tylko mogę wysłanie papierów do agencji z wybraną datą lotu, jakby to miało w czymś pomóc. Życie jest takie ciężkie :D


xoxo, Dorota


29 sierpnia, 2015

Sierpniowy mix zdjęciowy / odwiedziny rodzinki


Jak tak dalej pójdzie, to blog będzie polegał tylko na miesięcznych zdjęciowych podsumowaniach :P Wybaczcie, są wakacje, co oznacza dużo więcej pracy (tak, tak, w końcu się nie obijam, tylko faktycznie całymi dniami pracuję!). Początek sierpnia był już w ogóle zwariowany - najpierw odwiedził mnie kolega z Polski, który pracuje na campie w Pensylwanii, a potem przyjechała moja rodzina z Polski! <3 Hostka z dziećmi w tym czasie byli na wakacjach w Europie. Cudowny czas, choć to było serio dziwne uczucie mieć ich tutaj :D Pokazałam im Filadelfię, Nowy Jork i Jersey Shore. Mieliśmy też polski niedzielny obiad i spacer z host dziadkami, którzy sa po prostu najcudowniejsi na świecie! Potem wróciła host rodzina, wszyscy się poznali, było miło, ale pełna chata i każdy już chciał wrócić do normalności. W następną środę zaczyna się rok szkolny, więc w końcu mój schedule wróci do normy. Za to już w następny weekend lecę do Nashville! Yay, tak bardzo potrzebuję tego weekendu z moimi najlepszymi dziewczynami <3 Powoli też zaczynam planować listopadowy wyjazd do Nowego Orleanu i Texasu *.*

Zapraszam na relację zdjęciową :)


Na początku sierpnia żegnałam przesympatyczną Katherine z Panamy, która na drugi rok wyprowadza się do DC. Zgarnęłam przy okazji kilka słodyczy prosto z jej kraju :D

Znalazłam w DSW idealne butki na jesień *.* Od Steva Maddena, na razie zdecydowanie za drogie. Jak któraś znajdzie je w wyprzedaży to bardzo proszę pisać :D

Luuuubimy przesiadywanie na ganku z piweczkiem!

No i nadszedł dzień przyjazdu mojej kochanej rodzinki <3 Czekałam na nich z Reese's, Hershey's Kisses i cupcakes :)

Przy zwiedzaniu Nowego Jorku nie mogłam pominąć tego punktu! Ceny są kosmiczne, ale uważam, że naprawdę warto wjechać na Top of the Rock, żeby podziwiać miasto z góry.

Brooklyn Bridge Promenade też przypadła moim bardzo do gustu. Urokliwe miejsce :)

Mama dobra fotografka :D

Ulubionym miejscem w Ameryce mojej rodziny okazał się... diner! To był pierwszy raz, kiedy spróbowałam milkshake'a, niebo *.* Zdecydowanie truskawkowy wygrywa.


Dla mnie jednak to polskie obiadki były najlepszym aspektem ich odwiedzin :P Po roku na śmieciowym/organicznym jedzeniu potrawka smakuje jak niebo.

Pojechaliśmy też do Cheesecake Factory na serniczki. Mój brat więc zjadł tam burgera :D

Host babcia dała nam bilety na zwiedzanie okrętu wojennego w New Jersey. Dla mojej rodziny i Natalii :) Polecam!

Najlepszą częścią dla mnie i Natalii było siadanie na każdym możliwym stanowisku i wczuwanie się w rolę :P






Host babcia wzruszyła i mnie i moją mamę tym liścikiem <3 Czy nie jest wspaniała?

No a po ich wyjeździe trzeba było wrócić do codzienności, co było bardzo trudne. Staję na głowie, żeby młody nie oglądał tv przez cały dzień. Tutaj przygotowujemy się do walki balonami wodnymi!

Nie wiem kto był bardziej mokry :D

Przed naszym ulubionym lokalnym pubem, gdzie już większość osób krzyczy 'na zdrowie', jak nas widzi, haha.

W ostatnią niedzielę wybrałam się do znienawidzonego przeze mnie Atlantic City, żeby spotkać się z drugą Natalią, która spędza w pobliżu wakacje z hostami.

Oczywiście że jedzenie było najważniejszym punktem dnia! Btw ostatnio w każdej restauracji zamawiam gyro, mniam.


I na koniec macie moją miłość. Najsłodszy pies świata. Zacałowałabym na śmierć <3


Poza tym, to nie byłabym sobą, gdybym nie myślała intensywnie o moich planach na 'po Ameryce'. Z jednej strony czuję się taka wolna, z czystą kartą. Tyle pomysłów, tyle opcji! A z drugiej trochę przestraszona, bo przecież tak wygodnie mi tu robiąc swoją robotę, mając dach nad głową, własne pieniądze i wolną rękę na robienie wszystkiego, co mi się podoba. Najbardziej cieszę się, że to początkowe zachłyśnięcie się Ameryką i myślenie o zostaniu tutaj kompletnie mi minęło. Mój czas skończy się w maju i jestem pewna, że chcę czegoś nowego. Potrzebuję tego. 
No i zbliża się rok szkolny, co cieszy każdą au pair! Choć mnie też troszkę smuci, bo to oznacza także powrót do collegu znajomych. W końcu poznałyśmy super paczkę przezajebistych Amerykanów i nawet nie zdążyliśmy się tym nacieszyć i oni już wyjeżdżają do szkoły. Ah :(
Miłego weekendu wszystkim!


xoxo, Dorota


29 lipca, 2015

Lipcowy mix zdjęciowy


Sadziłam, że po roku pobytu czas przestanie lecieć tutaj jak szalony, a prawda jest taka, że teraz ucieka jeszcze szybciej! W tym wypadku akurat nie narzekam, bo już odliczam dni do przyjazdu mojej rodziny z Polski :) Hości wybywaja na wakacje do Europy, a moja rodzina wbija do Ameryki! Oczywiście kilka dni spędzimy wszyscy razem, bo musza się przecież poznać. Jestem wdzięczna hostce za pomysł rozwiazania tego w taki sposób, bo dzięki temu moja 4-osobowa delegacja z Polski będzie mogła się zatrzymać tutaj w domu, a nie w hotelu, no i będę miała masę wolnego, które nie jest brane jako moje wakacje. Idealnie!
Lipiec jest dość ciężkim miesiacem pod względem pogody w New Jersey, dlatego leń ogarnał mnie na całego. Nawet wieczorami duszne, wilgotne powietrze nie odpuszcza. W tygodniu nie robię nic niezwykłego, za to w każdy weekend mam już swój stały rytuał. Piatek to jakieś wyjście typu kino, spacer, kawa, zakupy. Sobota to odsypianie tygodnia, skype i leniuchowanie, wieczorem przyjazd Natalii, szykowanie się i delektowanie polskim piwem (nic nie smakuje tu tak dobrze jak Żywiec!), a potem integrowanie się w lokalnym barze (haha, ludzie już nas tam kojarza i z daleka krzycza 'na zdrowie' :D). Niedziela to wyjazd do Philadelphi i spędzanie czasu z Kinga i Beata. Jedzenie, picie, spacerowanie, chillowanie w parku. Baaaardzo lubię weekendy.


Ostatnio spotkałam się w Filadelfii z kolega z Polski, który w ramach programu Camp America pracuje w Pennsylwanii.

Razem wybraliśmy się też na koncert Foo Fighters <3 Była też moja host rodzina (hostka nazywa Dave'a Grohla swoim przyszłym mężem :D).

FF to jeden z moich ulubionych zespołów ever i czekałam wiele lat na ten koncert. I nie zawiodłam się, to zdecydowanie jeden z lepszych, na których byłam.

Byliśmy tak blisko!

W końcu spróbowałam burgera z Five Guys. Smakował niestety, jak każdy burger...

Miałyśmy z Natalia ciężki piatek, więc na pocieszenie sprawiłyśmy sobie coś, co kobiety lubia najbardziej. Szpilki od Steva Maddena za $25, oszczedzajac przy tym... $75!!!

Chilladelphia :P

Love Park wieczorem.

Mój Rocco <3


Śniadania w IHOPie to już rozdział zamknięty. Wierzcie lub nie, ale czarnoskóra obsługa była dla nas niesamowicie wredna i hostki dziewczyn przyznały, że to najprawdopodobniej przez nasz kolor skóry. Po raz pierwszy w życiu poczułam się dyskryminowana przez to, że jestem biała.


Spacerki w Philly.

Znalazłyśmy świetne, klimatyczne miejsce z shisha!

Moje dziewczyny :)





Wycieczka do weterynarza. Biedak źle znosi jazdę samochodem.

Tak, wiem, znowu jedzenie :P Ale cudowna była ta francuska restauracja w okolicach klimatycznego Rittenhouse Square. 

Uwielbiam te stoliki na chodnikach!


xoxo, Dorota