29 lipca, 2015

Lipcowy mix zdjęciowy


Sadziłam, że po roku pobytu czas przestanie lecieć tutaj jak szalony, a prawda jest taka, że teraz ucieka jeszcze szybciej! W tym wypadku akurat nie narzekam, bo już odliczam dni do przyjazdu mojej rodziny z Polski :) Hości wybywaja na wakacje do Europy, a moja rodzina wbija do Ameryki! Oczywiście kilka dni spędzimy wszyscy razem, bo musza się przecież poznać. Jestem wdzięczna hostce za pomysł rozwiazania tego w taki sposób, bo dzięki temu moja 4-osobowa delegacja z Polski będzie mogła się zatrzymać tutaj w domu, a nie w hotelu, no i będę miała masę wolnego, które nie jest brane jako moje wakacje. Idealnie!
Lipiec jest dość ciężkim miesiacem pod względem pogody w New Jersey, dlatego leń ogarnał mnie na całego. Nawet wieczorami duszne, wilgotne powietrze nie odpuszcza. W tygodniu nie robię nic niezwykłego, za to w każdy weekend mam już swój stały rytuał. Piatek to jakieś wyjście typu kino, spacer, kawa, zakupy. Sobota to odsypianie tygodnia, skype i leniuchowanie, wieczorem przyjazd Natalii, szykowanie się i delektowanie polskim piwem (nic nie smakuje tu tak dobrze jak Żywiec!), a potem integrowanie się w lokalnym barze (haha, ludzie już nas tam kojarza i z daleka krzycza 'na zdrowie' :D). Niedziela to wyjazd do Philadelphi i spędzanie czasu z Kinga i Beata. Jedzenie, picie, spacerowanie, chillowanie w parku. Baaaardzo lubię weekendy.


Ostatnio spotkałam się w Filadelfii z kolega z Polski, który w ramach programu Camp America pracuje w Pennsylwanii.

Razem wybraliśmy się też na koncert Foo Fighters <3 Była też moja host rodzina (hostka nazywa Dave'a Grohla swoim przyszłym mężem :D).

FF to jeden z moich ulubionych zespołów ever i czekałam wiele lat na ten koncert. I nie zawiodłam się, to zdecydowanie jeden z lepszych, na których byłam.

Byliśmy tak blisko!

W końcu spróbowałam burgera z Five Guys. Smakował niestety, jak każdy burger...

Miałyśmy z Natalia ciężki piatek, więc na pocieszenie sprawiłyśmy sobie coś, co kobiety lubia najbardziej. Szpilki od Steva Maddena za $25, oszczedzajac przy tym... $75!!!

Chilladelphia :P

Love Park wieczorem.

Mój Rocco <3


Śniadania w IHOPie to już rozdział zamknięty. Wierzcie lub nie, ale czarnoskóra obsługa była dla nas niesamowicie wredna i hostki dziewczyn przyznały, że to najprawdopodobniej przez nasz kolor skóry. Po raz pierwszy w życiu poczułam się dyskryminowana przez to, że jestem biała.


Spacerki w Philly.

Znalazłyśmy świetne, klimatyczne miejsce z shisha!

Moje dziewczyny :)





Wycieczka do weterynarza. Biedak źle znosi jazdę samochodem.

Tak, wiem, znowu jedzenie :P Ale cudowna była ta francuska restauracja w okolicach klimatycznego Rittenhouse Square. 

Uwielbiam te stoliki na chodnikach!


xoxo, Dorota


5 komentarzy:

  1. O tak zgadzam się upały w New Jersey stają się już nie do wytrzymania..:)

    OdpowiedzUsuń
  2. cud, miód! jedzenie i jedzenie czego chciec wiecej!

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnaa notka! :)

    www.paulaintheusa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ooooo, zazdroszczę! Ja do dziś nie ogarniam, że to się wydarzyło, to było za idealne <3

      Usuń