Ostatni czas w zdjęciach:
Burger w Hard Rock Cafe w Philly. Jeden z lepszych jakie tu jadłam *.* Panie ze stolika obok zapraszały nas jeszcze na deser, ale jakoś tak... ciężko by było.
Uwielbiam Haddonfield za wszelkiego rodzaju sklepy, jakie można tu znaleźć. Także te najdziwniejsze.
Moje pierwsze skojarzenie: Taniec z Gwiazdami.
Niezły miałyśmy fun, kiedy pan obsługujący z zaangażowaniem pomagał nam wybrać idealną kreację na 'bal, na który się wkrótce wybieramy' :)
Jak dla mnie muffinki to najlepsza słodycz w Stanach.
Jedziemy do Princeton!
A w Princeton, w ramach cluster meeting, oglądamy mecz footballu. Nie dotrwałyśmy do końca, bo było okropnie zimno, ale poznałam nowe dziewczyny i miło spędziłam czas. Do tego poznałam historię au pair z Izraela, z naszego clustera, która jakiś miesiąc temu uciekła od rodziny na Florydę, a teraz żyje sobie gdzieś w Philly. To się nazywa desperacja!
Za miesiąc kończę kurs w collegu, co oznacza, że najwyższy czas zapisać się na kolejny. A ja kompletnie nie wiem na co! Angielski odpuszczam. Tym razem postawię na coś związanego z moimi zainteresowaniami. Tylko te ceny...
Wierzcie lub nie, ale dopiero kładąc ostatni kawałek pomidora zorientowałam się, że moje śniadanie się do mnie uśmiecha :)
Po znalezieniu tego w Haddonfield, podekscytowana pokazałam do zdjęcie hostce, a ona wyciągnęła książkę telefoniczną i okazało się, że niemal na każdej stronie widnieje jakieś polskie nazwisko. Polacy są wszędzie!
Kolejna paczka od rodziców <3 Poprosiłam o jednego białego twixa, dostałam 10. Btw spróbujcie jak macie okazję, niebo w gębie!
Centrum mojego miasteczka. Jak tu nie czuć zbliżających się świąt? *.*
Trudno wstać z łóżka nawet w weekend, jak taki kompan u boku :P
Podobno jedne z lepszych naleśników w New Jersey. Musiałyśmy czekać 20min na wolny stolik, ale opłacało się! Ja wybrałam z karmelizowanymi bananami i orzechami i były znacznie lepsze niż Natalii z kawałkami Oreo. Porcja starcza na trzy śniadania :D
Czekając u dentysty na dzieci. Rozmawiam z tatą kolegi młodego i oczywiście okazuje się, że ma znajomych Polaków. Wcześniej poznałam mamę koleżanki młodej, która ma korzenie rosyjsko-polskie. Czy mówiłam już, że Polacy są wszędzie?
Wreszcie sprobowałam cheeseteak! Wprawdzie w New Jersey, ale południowa część tego stanu praktycznie należy do Philadelphi, więc można to danie znaleźć w menu niemal każdej restauracji czy dinera.
Że połowa listopada już? Nawet nie wiem kiedy ta jesień przyszła, a zaraz już jej nie będzie! Proszę, niech zima też będzie taka cieplutka i przyjemna.
PS. Mam problem z dodawaniem komentarzy: piszę, publikuję, a nic się nie wyświetla. Zarówno na moim blogu, jak i innych. Może ktoś wie jak temu zaradzić?
Dziś pozdrawia Lorova :)
(nie mam w rzeczywistości takiego wielkiego łapska, jakoś tak na zdjęciu wyszło :D)