Mój ósmy miesiąc pobytu powoli się kończy. Choć na wysłanie dokumentów do agencji miałyśmy z hostką jeszcze sporo czasu, wszystko już zostało zrobione. Żadna z nas nie miała wątpliwości, więc na co czekać? Teraz już oficjalnie mogę napisać, że przedłużam program na kolejne 9 miesięcy. Dlaczego 9? Ponieważ wtedy, razem z moją najlepszą przyjaciółką tutaj, skończymy program w tym samym czasie i wspólnie zrobimy sobie travel month. Dodatkowo, powrót do domu po prawie dwóch latach pobytu w Ameryce, z osobą, która najlepiej Cię rozumie i przeżywa dokładnie to samo co Ty, będzie nieopisanym wsparciem. A póki co, cieszę się świadomością kolejnego roku tutaj. Kolejnych wyjazdów do Nowego Jorku, wypadów nad ocean latem, odkrywania nowych miejsc, spacerowania po mojej kochanej Filadelfii... ale też wieczornych kaw w Starbucksie w ciągu tygodnia, popołudniowych spacerów z Rocco, a przede wszystkim kolejnego roku w towarzystwie osób, o których istnieniu kilkanaście miesięcy temu nie miałam pojęcia, a którzy stali się nieodłączną częścią mojego życia w USA. Bez których pobyt tutaj nazywałby się American Sadness, a nie American Dream. I to oznacza też, że jeszcze trochę Was pomęczę postami, zdjęciami, podsumowaniami i innymi moimi wymysłami :) Tyle cudownych rzeczy mnie spotkało przez te 8 (no, prawie 9) miesięcy tutaj, że umieram z ciekawości i podekscytowania, co się wydarzy przez kolejne 13!
Na koniec taka świeżynka z niedzieli:
xoxo, Dorota





























