Wiosna to ostatnia z pór roku, której tu doświadczam. Wszystkie inne już za mną, co oznacza, że wielkimi krokami zbliża się moja rocznica pobytu w Ameryce. Sama nie mogę w to uwierzyć! Tak się akurat złożyło, że ten dzień będę świętować w możliwie najlepszy dla mnie sposób. Kolejne marzenie się spełni, kolejny punkt z listy zostanie skreślony. Szczegóły wkrótce ;) Szykuję też wielkie podsumowanie z tej okazji, gdzie będę potrzebowała się też trochę wygadać, bo następny rok mojego pobytu zapowiada małą zmianę. Dobra, dla mnie dużą, ogromną i w ogóle niefajną. Przedtem jeszcze moje 21 urodziny, których wręcz nie wypada nie obchodzić hucznie będąc w USA :P
Co do wiosny w New Jersey. Ciężko jest, za ciężko! Temperatura znacznie wyższa, powietrze o wiele cięższe niż w Polsce. Dla mnie już jest lato, a szkoda, bo wiosna zawsze była moją ulubioną porą roku. Serio już tu zdycham od miesiąca i nie chcę sobie nawet przypominać tej tragedii, która jest na zewnątrz latem! Zdecydowanie najprzyjemniej jest tu jesienią.
Troszkę zdjęć:
xoxo, Dorota