02 października, 2016

Highway 1!


Roadtrip po Highway 1 to ta część naszej podróży, na którą czekałam najbardziej! Jeździłyśmy sobie po Kalifornii naszą słodką Yariską, słuchając Strachy na Lachy i podziwiając cudowne widoki dookoła. Każdy przystanek wywoływał zachwyty i przecieranie oczu ze zdumienia jaki ten świat jest piękny :D Nigdzie się nie spieszyłyśmy, bo przeznaczyłyśmy na tę drogę dwa dni, wyruszając z Las Vegas przed południem jednego dnia i docierając do San Francisco wieczorem następnego. Nocowałyśmy w urokliwej miejscowości Cambria, położonej mniej więcej w połowie drogi.



No to jedziemy!

Welcome to Santa Barbara! Cudowne, urokliwe miasteczko.




Plaża była praktycznie tylko dla nas. Naprawdę istnieją jeszcze takie miejsca *.*





Zrobiłyśmy sobie przystanek na przypadkowej plaży. 

I oto co z niej ujrzałyśmy - Morro Rock. 


Byłam zazchwycona tą dziką, pustą plażą.

 Ile tego typu miejsc tam musi być! Wyobrażacie sobie mieszkać w Kalifornii i odkrywać takie cudeńka w wolnych chwilach? *.*





Gdybym mogła, to te dwa dni przedłużyłabym do co najmniej tygodnia. Zatrzymywałabym się wtedy przy każdym punkcie widokowym <3





Kolejnego dnia czekała nas najbardziej znana cześć Highway 1 - Big Sur. Niemal doznałam załamania nerwowego, kiedy niemal natychmiast po wyruszeniu otoczyła nas gęsta mgła. (Tak, byłyśmy właśnie w tym gąszczu)

Nie dość, że musiałyśmy zapomnieć o jakichkowiek widokach, to jazda tą drogą była bardzo niebezpieczna. Ledwo można było dostrzec auta jadące przed nami. + Starałałyśmy się nie myśleć o przepaści obok :D 

Na szczęście po pół godziny nastała jasność i mgła zniknęła. Uffff! 


McWay Falls.

 




Bixby Bridge!







xoxo, Dorota