11 kwietnia, 2016

Travel month nadchodzi!


Już w najbliższą sobotę w ramach travel month, rozpoczynam moją podróż na zachód Stanów! Od początku do końca towarzyszyć mi będzie mój partner in crime, czyli Natalia :) Najpierw planowałam wykorzystać cały miesiąc, ale ze względów finansowych skracałam, skracałam, aż w końcu wyszły dwa tygodnie. Myślę, że to i tak wystarczająco długo jak na tego typu szaloną podróż. Jak to na mnie przystalo - siedziałam dniami i nocami planując dokładnie najmniejsze szczególiki. Będziemy latać samolotami, przemieszczać się busami, autem, metrem, a przede wszystkim nogami :) Nocować głównie w hostelach. Kocham amerykańskie hostele! Dobre warunki, atrakcyjne ceny, darmowe śniadania i przede wszystkim najlepszy sposób na poznanie ciekawych ludzi. 

Plan jest taki: 14 dni, 2 polskie dziewczyny, 3 zachodnie stany, 4 duże miasta, 1 kanion, tysiące zdjęć, miliony przygód!

A bardziej szczegółowo:

1. Las Vegas



2. Grand Canyon



3. San Diego 



4. Los Angeles



5. Highway 1 



6. San Francisco 




Na samą myśl o zdjęciach z tych wszystkich miejsc kręci mi się w głowie :D Mój aparat zwariuje! Na ten moment najbardziej cieszę się na San Diego, bo kojarzy mi się z taką prawdziwą Kalifornią, a nasz hostel jest niemal przy samej plaży <3, oraz na Highway 1, na której spędzimy dwa dni, a z której widoki są podobno niesamowite. Do Los Angeles nie mam zbyt wielkich oczekiwań, podobnie jest z Las Vegas - plastikowe miasto. Bardzo chcę zobaczyć, ale to chyba nie moje klimaty. Myślę, że nie będę wyjatkiem i Wielki Kanion mnie zachwyci. No i San Francisco! To było miasto, do którego najbardziej chciałam trafić, zanim jeszcze zaczęłam szukać host rodziny. Wydaje mi się, że idealnie wpasowuje się w mój gust, więc moje oczekiwania sa ogromne! A poza tym, to jestem pewna, że ten trip będzie genialny, bo z Natalią tworzymy duet, który chcąc nie chcąc - zawsze wpakowuje się w nienormalne sytuacje i przyciąga najdziwniejszych ludzi :) 

Jeśli ktoś ma ochotę śledzić moje przygody, zapraszam na snapchata:

(Tworzyłam snapa z myślą o używaniu go tylko dla kuzynki, stąd też ten idiotyczny nick, haha. Teraz mi wstyd, kiedy ludzie chcą mnie dodawać, a ja muszę podawać tą nazwę :D)

To mój ostatni tydzień pracy! Jestem podekscytowana, bo już męczy mnie (mimo naprawdę niewielu godzin pracy) siedzenie z dziećmi. Odliczam dni, kiedy wrócę do Polski, do moich ludzi i moich miejsc, ale nie mogę powiedzieć, że nie jest smutno. Ba, jest o wiele trudniej niż sądziłam, że będzie! Już były pierwsze pożegnania, prezenty sentymentalne, łzy... A to dopiero początek! Dziś wysyłam paczkę do Polski, która waży chyba ze 100kg. Próbowałam wcisnąć tam psa, ale nie dało rady... Nie wierzę, nie wierzę, że za 29 dni będę w Polsce! <3



xoxo, Dorota