Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Jersey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Jersey. Pokaż wszystkie posty

12 października, 2015

Six Flags / Polish Parade / Broadway Show


Przełom września i października przeleciał jak szalony! W każdy weekend staram się robić coś ciekawego. Do powrotu zostało 7 miesięcy, a ja już gorączkowo myślę, co jeszcze koniecznie muszę zaliczyć przed wyjazdem. Przeraża mnie, gdy uświadamiam sobie jak mało już przede mną wypadów do Nowego Jorku (zimą pewnie rzadko będę jeździć, a w kwietniu już kończę program), spotkań z dziewczynami (co dwa tygodnie to wcale nie jest często), czy serników w Cheesecake Factory (czy uda mi się spróbować każdy smak? :D). Muszę odstawić te myśli na bok, bo inaczej wpadnę w depresję!


Six Flags

Jakieś 50min jazdy samochodem od mojego Haddonfield, znajduje się Six Flags Adventure Park, czyli park pełen rollercoasterów. Six Flags to bardzo popularna sieć parków rozrywki w Ameryce. Co wyróżnia akurat ten w New Jersey, to Kingda Ka, czyli najwyższy rollercoaster na świecie. Przez cały pobyt w parku, razem z Natalia i Kinga, miałyśmy też rollercoaster psychiczny, kiedy byłyśmy na zmianę podjarane, pełne energii, przerażone, załamane, zrezygnowane, a potem na nowo podekscytowane. Decyzja co do przejażdżki Kingda Ka zmieniała się dosłownie co 3min. Podeszłyśmy bliżej i obserwujac kolejkę, usłyszałyśmy głosy dochodzące z kolejki, która miała zaraz ruszyć: ja pie*dolę!!! Haha, wtedy już nie było odwrotu. Ja i Kinga zrobiłyśmy to! Strach ogromny, ale te 15 sekund to była miazga. Prędkość taka, że mózg nie nadążał za tym, co się dzieje. Otworzyłam oczy na samej górze, zanim zaczęliśmy spadać przechyleni 90 stopni w dół. Kilka dni później miałyśmy jeszcze wszystkie wnętrzności poprzekręcane.






Polish Parade 

W zeszłym roku przegapiłam ten dzień, więc teraz pilnowałam bardzo, żeby pojawić się na Pułaski Day Parade. W Filadelfii parada była jednak dość uboga. Poza Polakami nikt specjalnie nie interesował się wydarzeniem, poza tym wszystko szło dość wolno i nie było wielkiej biało-czerwonej imprezy, jak to sobie wyobrażałam. Wszystko było bardziej skupione wokół organizacji polonijnych działających w okolicach.
Wstawiam kilka zdjęć, zupełnie surowych, bo nie chce mi się przerabiać :P













Broadway

W ramach prezentu urodzinowego dla Betki, całą naszą czwórką wybrałyśmy się na Broadway, na musical Chicago. To już mój drugi raz na Broadway'u. I ponownie byłam zachwycona. Choć sam wygląd teatru zawodzi, to poziom sztuki robi ogromne wrażenie. Btw główną rolę grała córka Brusa Willisa i Demi Moore!  



Spędziłyśmy z dziewczynami cudowny dzień w Nowym Jorku, zahaczając przed Broadway'em o High Line Park i Greenwich Village, więc w następnym poście dużo zdjęć! 



xoxo, Dorota

23 czerwca, 2015

My 21st Bday / Atlantic City


Od moich urodzin minęły już wprawdzie 2 tygodnie, ale dopiero w ten weekend mogłam je prawdziwie świętować. Cieszyłam się ogromnie, że to właśnie tutaj skończę 21 lat. Po 'Sweet 16' to najważniejsze urodziny w Ameryce! No i w końcu nie czuję się uwiązana. Nie jestem typem imprezowej dziewczyny, ale za to wieczór przy piwku w pubie to coś, co zdecydowanie lubię i na co tu czekałam! Już powoli, sukcesywnie odkrywam filadelfijskie puby i czuję, że kolejny rok będzie jeszcze ciekawszy, ze względu na możliwości poznawania świetnych ludzi przy tej okazji.

Urodzinowe migawki z telefonu:

Oto co znalazłam w poniedziałkowy poranek, kiedy zeszłam do kuchni szykować śniadanie dla dzieci. W środku czarna narzutka, kolczyki w kształcie drinków i... bilet na koncert Foo Fighters!!! To jeden z moich ukochanych zespołów ever, a na ich koncert czekam już tyle lat! Na samą myśl o tym bilecie chce mi się płakać ze szczęścia :) Czułam, że go dostanę, bo obie z hostką ich uwielbiamy i obie się jarałyśmy, że grają w Camden (15min od nas) i sugerowała mi, żebym sama biletu nie kupowała. Koncert odbędzie się... 13 lipca, czyli dokładnie rok po moim przyjeździe do Stanów :) Czy mogłabym lepiej świętować ten dzień?

Tego dnia dostawałam wiele życzeń w różnej formie.

Każdy powodował uśmiech na mojej twarzy :)

Wieczorem z host rodziną świętowaliśmy wspólnie przy torcie i szampanie. 


A tym późniejszym wybrałyśmy się z Natalią, Eleną i jej chłopakiem do pubu w mojej mieścinie, którego już powoli staję się stałą bywalczynią, bo klimat panuje tam dokładnie taki, jaki lubię! Od każdej z dziewczyn dostałam piękną torebkę <3

Za to świętować z moimi najlepszymi dziewczynami mogłyśmy dopiero w ostatni weekend. Wybrałyśmy się do Atlantic City, uważanego za Las Vegas wschodniego wybrzeża.


Pospacerowałyśmy po znanym deptaku.


Wlazłyśmy na diabelski młyn.

Podziwiałyśmy widoki.


Popiłyśmy driny.

Wróciłyśmy do hotelu (w którego recepcji oczywiście pracował Polak).

Uszykowałyśmy się.

I poszłyśmy podbijać Atlantic City!


Weekend cudowny ze względu na wspaniałe dziewczyny, z którymi w każdym miejscu bawiłabym się dobrze, ale do Atlantic City już nie wrócę. To chyba pierwsze miejsce w Stanach, które tak bardzo mi się nie podobało. Naprawdę nie ma tam nic specjalnego: plaża nieciekawa, ulice nijakie, deptak zwyczajny, ludzie niezachęcający. Być może dla imprezowiczów to miejsce jest rajem, ze względu na liczne kasyna i kluby, ale my tam nic dla siebie ciekawego nie znalazłyśmy. Jersey Shore ma zdecydowanie piękniejsze miejsca. 


xoxo, Dorota

05 czerwca, 2015

Wypad nad ocean


Kiedy Elena zaproponowała mi dołączenie do niej, jej chłopaka i znajomych na niedzielny wyjazd nad ocean, nie wahałam się ani chwili. KOCHAM plażę! Czuję, że kiedyś będę mieszkać nad oceanem ;) Nie interesowałam się specjalnie z kim dokładnie jedziemy, bo i tak poza Eleną i jej chłopakiem nikogo nie znałam. Możecie sobie wyobrazić moją reakcję, kiedy okazało się, że kilka dziewczyn w ostatniej chwili zrezygnowało i finalnie wyszło, że byłam ja i 3 pary zakochanych :D Mimo to było prześwietnie! Pojechaliśmy do Cape May, małego urokliwego miasteczka położonego na samym południu Jersey Shore. Obie z Eleną uznałyśmy, że to takie Haddonfield, tylko z plażą.
Słońce zaszkodziło trochę mojej głowie i przy takiej pięknej pogodzie zamiast ustawić w aparacie jak najmniejszą wartość ISO, zrobiłam maksymalne! Pierwszy raz mi się to zdarzyło... Zdjęcia z tego powodu nie będą najlepsze :(







Elena :)

W Cape May można znaleźć wiele budynków w wiktoriańskim stylu.





Przeokropnie zimna woda!


Vanessa i Elena.






  
Wybraliśmy się też na latarnię morską. Na górze wiało przeokropnie, więc porobiłam szybko kilka zdjęć i uciekłam zanim wywiałoby mi aparat.











xoxo, Dorota