Przełom września i października przeleciał jak szalony! W każdy weekend staram się robić coś ciekawego. Do powrotu zostało 7 miesięcy, a ja już gorączkowo myślę, co jeszcze koniecznie muszę zaliczyć przed wyjazdem. Przeraża mnie, gdy uświadamiam sobie jak mało już przede mną wypadów do Nowego Jorku (zimą pewnie rzadko będę jeździć, a w kwietniu już kończę program), spotkań z dziewczynami (co dwa tygodnie to wcale nie jest często), czy serników w Cheesecake Factory (czy uda mi się spróbować każdy smak? :D). Muszę odstawić te myśli na bok, bo inaczej wpadnę w depresję!
Six Flags
Jakieś 50min jazdy samochodem od mojego Haddonfield, znajduje się Six Flags Adventure Park, czyli park pełen rollercoasterów. Six Flags to bardzo popularna sieć parków rozrywki w Ameryce. Co wyróżnia akurat ten w New Jersey, to Kingda Ka, czyli najwyższy rollercoaster na świecie. Przez cały pobyt w parku, razem z Natalia i Kinga, miałyśmy też rollercoaster psychiczny, kiedy byłyśmy na zmianę podjarane, pełne energii, przerażone, załamane, zrezygnowane, a potem na nowo podekscytowane. Decyzja co do przejażdżki Kingda Ka zmieniała się dosłownie co 3min. Podeszłyśmy bliżej i obserwujac kolejkę, usłyszałyśmy głosy dochodzące z kolejki, która miała zaraz ruszyć: ja pie*dolę!!! Haha, wtedy już nie było odwrotu. Ja i Kinga zrobiłyśmy to! Strach ogromny, ale te 15 sekund to była miazga. Prędkość taka, że mózg nie nadążał za tym, co się dzieje. Otworzyłam oczy na samej górze, zanim zaczęliśmy spadać przechyleni 90 stopni w dół. Kilka dni później miałyśmy jeszcze wszystkie wnętrzności poprzekręcane.
Polish Parade
W zeszłym roku przegapiłam ten dzień, więc teraz pilnowałam bardzo, żeby pojawić się na Pułaski Day Parade. W Filadelfii parada była jednak dość uboga. Poza Polakami nikt specjalnie nie interesował się wydarzeniem, poza tym wszystko szło dość wolno i nie było wielkiej biało-czerwonej imprezy, jak to sobie wyobrażałam. Wszystko było bardziej skupione wokół organizacji polonijnych działających w okolicach.
Wstawiam kilka zdjęć, zupełnie surowych, bo nie chce mi się przerabiać :P
Wstawiam kilka zdjęć, zupełnie surowych, bo nie chce mi się przerabiać :P
Broadway
W ramach prezentu urodzinowego dla Betki, całą naszą czwórką wybrałyśmy się na Broadway, na musical Chicago. To już mój drugi raz na Broadway'u. I ponownie byłam zachwycona. Choć sam wygląd teatru zawodzi, to poziom sztuki robi ogromne wrażenie. Btw główną rolę grała córka Brusa Willisa i Demi Moore!
Spędziłyśmy z dziewczynami cudowny dzień w Nowym Jorku, zahaczając przed Broadway'em o High Line Park i Greenwich Village, więc w następnym poście dużo zdjęć!
xoxo, Dorota






















