Kiedy Elena zaproponowała mi dołączenie do niej, jej chłopaka i znajomych na niedzielny wyjazd nad ocean, nie wahałam się ani chwili. KOCHAM plażę! Czuję, że kiedyś będę mieszkać nad oceanem ;) Nie interesowałam się specjalnie z kim dokładnie jedziemy, bo i tak poza Eleną i jej chłopakiem nikogo nie znałam. Możecie sobie wyobrazić moją reakcję, kiedy okazało się, że kilka dziewczyn w ostatniej chwili zrezygnowało i finalnie wyszło, że byłam ja i 3 pary zakochanych :D Mimo to było prześwietnie! Pojechaliśmy do Cape May, małego urokliwego miasteczka położonego na samym południu Jersey Shore. Obie z Eleną uznałyśmy, że to takie Haddonfield, tylko z plażą.
Słońce zaszkodziło trochę mojej głowie i przy takiej pięknej pogodzie zamiast ustawić w aparacie jak najmniejszą wartość ISO, zrobiłam maksymalne! Pierwszy raz mi się to zdarzyło... Zdjęcia z tego powodu nie będą najlepsze :(
Elena :)
W Cape May można znaleźć wiele budynków w wiktoriańskim stylu.
Przeokropnie zimna woda!
Vanessa i Elena.
Wybraliśmy się też na latarnię morską. Na górze wiało przeokropnie, więc porobiłam szybko kilka zdjęć i uciekłam zanim wywiałoby mi aparat.
xoxo, Dorota