10 kwietnia, 2014

Perfect Match - o mojej Host Family


Szósta rodzina na moim profilu okazała się właśnie "tą" :) 


A jak to z nimi było..?
Właściwie dwie krótkie rozmowy na skypie i wszystko było jasne. Najpierw same z hostką gadałyśmy. Od początku czułam się świetnie w jej towarzystwie - luźna atmosfera, żarty. Wtedy zdałam sobie sprawę, że stres i sporadyczne zacinanie się podczas rozmów z innymi rodzinkami nie były wynikiem mojego nieprzygotowania, tylko atmosfery, jaką tworzyli hości. W towarzystwie M. czułam się swobodnie od samego początku i bardzo to sobie ceniłam. Dalej utrzymywałyśmy kontakt mailowy, a kolejna rozmowa odbyła sie tydzień poźniej, kiedy to miałam poznać dzieci. Było tak miło, ciepło, rodzinnie! Kupili mnie natychmiast i od tamtego momentu nie wyobrażałam sobie siebie w innym domu :) Po skypie minęło kilka godzin i nadeszła wiadomość z wymarzonym pytaniem... Moje szczęście nie znało granic!


O rodzinie i obowiązkach:
- host mama jest rozwódką, tata dzieci mieszka w Connecticut i często zabiera je do siebie
- 8-letni chłopiec to mała gaduła, ćwiczy grę na pianinie i typowo - gra w baseball i football amerykański,  11-letnia dziewczynka jest oczywiście nieco bardziej niezależna, uczy się grać na trąbce, jest cheerleaderką i uczęszcza na lekcje aktorstwa
- moja praca będzie zaczynała się o 7 rano, kiedy to trzeba ogarnąć dzieci, śniadanie itp. i zaprowadzić na 8:30 chłopca do szkoły (5min spacerkiem). Mam czas do 15 - wtedy go odbieram. Dziewczynka przychodzi w tym samym czasie. No i potem typowo: lekcje, zajęcia dodatkowe, spędzanie razem czasu do 19-19:30. Czasami będę proszona o zostanie z dziećmi wieczorami, jednak w pobliżu mieszka babcia, która zawsze służy pomocą
- mają przecudnego psiaka Rocco, nazywanego "trzecim dzieckiem" - mega się na niego cieszę, bo uwielbiam psy! Będę mu dawać jedzonko, wychodzić na playdates (jeśli chcę) i tulić ile wlezie :D
- auto do własnej dyspozycji
- brak curfew


Lokalizacja:



Haddonfield to stosunkowo niewielkie miasteczko pod Filadelfią. Liczy nieco ponad 11tys. mieszkańców. Akurat mój dom jest świetnie zlokalizowany - mam kilka/kilkanaście minut pieszo do dworca, szkół dzieci i głównej ulicy, gdzie znajdują się sklepy, kawiarnie, restauracje itp.
Jeśli chodzi o połączenia z większymi miastami, to: pociągiem dotrę w 15min do Filadelfii, najszybsze połączenie z Nowym Jorkiem wynosi 1,5h, do Waszyngtonu mam 2h z hakiem. Cały czas marzyłam o Manhattanie, a teraz nagle wydaje mi się, że lepiej trafić mi się nie mogło, haha :D


Dodatkowo rozmawiałam ostatnio na skypie z obecną au pair rodziny, która okazała się przewspaniałą osobą! Oprócz tego, że bardzo szczegółowo opisała mi codzienne obowiązki, pomogła wybrać prezenty dla rodziny i szczerze gratulowała wyboru, zapewniając, że trafiłam na cudownych ludzi - powiedziała mi także wiele mądrych rzeczy, dała sporo rad i zapewniła wsparcie. Możecie sobie wyobrazić, jak ogromnie żałuję, że już jej nie będzie, gdy tam przyjadę. Ucieszyło mnie, jak zapewniała, że dzieci mnie polubiły, w szczególności S. (chłopiec) :) Taka drobnostka, a jaka miła! Najbardziej mnie zaskoczyła, jak zaczęła używać magicznego polskiego słowa na K (polska au pairka w sąsiedztwie! :D) - haha, mam wrażenie, że ludzie z całego świata je znają!


To chyba na tyle! Na ten moment jestem zakochana w tej rodzince i jakkolwiek później miałoby być - przynajmniej teraz czuję wewnętrzny spokój, a to jest dla mnie i mojej rodziny na tą chwilę najważniejsze :)



xoxo, Dorota

03 kwietnia, 2014

Droga do Perfect Family - moje prematche


Witam w świecie blogosfery! :)

Postanowiłam zacząć prowadzenie bloga dopiero po znalezieniu Perfect Family - co by nie zapeszać (raz już to zrobiłam i... musiałam wyjechać rok później niż planowałam ;P) i nie powielać tematów, które są poruszane na innych blogach.

Moją agencją jest APiA. Profil został owarty dokładnie 30 stycznia. Na jego zatwierdzenie musiałam czekać aż 2 tygodnie! Wciąż robili mi problemy o zaświadczenie medyczne... No, ale w końcu się udało!

Oto krótki przegląd rodzin, które się do mnie zgłosiły:

Prematch #1:
- Montclair, New Jersey
- trójka dzieciaków: dziewczynka (6), chłopcy (9 i 12)
- rodzina żydowska, ale nie ortodoksyjna - obchodząca tylko główne żydowskie święta. Mi tutaj serce zabiło mocniej, ale tylko w pozytywnym sensie, bo miałam okazję mieszkać jakiś czas u rodziny żydowskiej i mam przepiękne wspomnienia z tego okresu :)
- gadałam na skypie z hostką, poznałam dzieciaki... Było ok., ale musiałabym oprócz typowych obowiązków od poniedziałku do piątku, zajmować się z dziećmi również w soboty wieczorami. Do tego najstarszy chłopiec miałby prawie 13 lat w momencie mojego przyjazdu... Ten wiek baaardzo mi nie odpowiadał i odmówiłam. Nie sądziłam, że będzie to dla mnie takie trudne!

Prematch #2:
- Potomac, Maryland (obrzeża Washington DC)
- trójka dzieci: chłopiec z dziewczynką (9) i chłopiec (12)
- rodzina bardzo aktywna: dzieci uprawiają najróżniejsze sporty, masa zajęć dodatkowych z tym związanych, w wolnym czasie również głównie sport
- szczerze mówiąc nie wiem dlaczego chociaż z nimi nie pogadałam na skypie :D spoko, jak rodzina jest aktywna, ale jak dla mnie oni byli aż za bardzo! Zapewniali mi własne piętro w domu, super samochód, wycieczki, mieli ogromny basen, korty tenisowe i inne takie, a ja... po zdjęciach, mailu, po prostu czułam, że to nie to. Nie byli dla mnie. No i wiek najstarszego chłopca był tylko tego przypieczętowaniem. Zrezygnowałam od razu.

Prematch #3:
- Dix Hills, New York
- trójka dzieci: jeden chłopiec w wieku 7 lat i bliźniaki 6 lat
- okazali się "rodzinką widmo", a szkoda, bo z opisu i zdjęć wydawali się świetni

Prematch #4:
- Syosset, NY
- dwójka dzieci: dziewczynka (10) i chłopiec (8)
- samotny ojciec, dzieci ma w weekendy i dwa dni w tygodniu
- coś nam komunikacja szwankowała. Niby byliśmy umówieni na rozmowę, ale nie konkretnie, ja czekałam, on czekał... I w końcu mi zszedł z profilu. Nie zależało mi, bo i tak nie mogłabym zrobić tego moim rodzicom i zamieszkać u samego faceta :D I tak wystarczająco się całym tym wyjazdem stresują!

Prematch #5:
- Montclair, NJ
- dziewczynka (11 lat)
- z dodatkowych info: mają pieska, francuskiego pudla :D host tato pochodzi z Turcji, host mama w pracuje w branży modowej
- obowiązki i godziny raczej typowe
- napisałam maila, odzew dostałam po zmatchowaniu się z moją PF

Prematch #6:
- Haddonfield, NJ
- dwójka dzieci: chłopiec (8) i dziewczynka (11)
- samotna matka, tato mieszka w CT i spędza czas z dziećmi najczęściej jak to jest możliwe
- mają przecudnego wielkiego, włochatego psiaka ♥

Prematch #7:
- Summit, NJ
- trójka dzieci: dziewczyna (13) i chłopcy (11 i 7)
- mama urodziła się w Polsce i gada po polsku!
- obowiązki raczej typowe
- rozmawiałam z babką przez telefon, potem na skypie w obecności męża. Cóż, czułam się totalnie sprawdzana, panowała sztywna atmosfera... Nie czułam się dobrze w ich towarzystwie. Do tego poznałam 13latkę i zdecydowanie nie przypadła mi do gustu - wyglądało, jakby siedziała na siłę, była naburmuszona i zwyczajnie miała mnie w pompie ;D

Prematch #8:
- Richmond, Virginia
- dwójka dzieci: chłopiec (5), dziewczynka (8)
- jak tylko pomyślę o tej rodzinie, to natychmiast mnie w gardle ściska. Czytam sobie zaciekawiona esej, przedstawiający po kolei wszystkich członków rodziny, wydają się szczęśliwi, weseli, aż dochodzę do akapitu opowiadającym o mamie dzieciaków: zachorowała kilka lat temu na raka i... zmarła rok temu. Bałabym się. Mam wrażenie, że za bardzo bym się przejmowała tym wydarzeniem. Znając siebie, pewnie w wielu momentach widząc dzieci i przypominając sobie, że osierociła ich mama, nie potrafiłabym powstrzymać łez. Odmówiłam...

Prematch #9:
- Chicago, Illinois
- dwie dziewczynki: 4 i 8 lat (jejku, jakie one były słoooodkie ♥)
- wszystko wydawało się bardzo ok., tyle że chcieli mnie od początku czerwca, więc od razu odpadli

Prematch #10:
- Arlington, Virginia
- trójka dzieci: chłopcy (9 i 2), dziewczynka (7)
- matko, ten dwulatek zwładnął moim sercem na zawsze! Słodziak nad słodziakami :)
- umawiałam się z nimi na rozmowę, ale już inna rodzina zdążyła mnie sobą tak zauroczyć, że musiałam podziękować ;)

Prematch #11:
- Alpharetta, Georgia
- trójka dzieci: chłopcy (11 i 8) i dziewczynka (6)
- aktywna, wesoła rodzinka, ale nie podobało mi się, że życzyli sobie au pair bez żadnych tatuaży, kolczyków na ciele i do tego powinna ona być Chrześcijanką. Wprawdzie wpasowałabym się idealnie w te wymagania, ale wg mnie pokazywało to, że mogą być niewyrozumiali i rygorystyczni


Podsumowując:
  • 2 miesiące = 11 rodzinek (średniawka, wiem ;P)
  • stany: 4x New Jersey, 2x New York, 2x Virginia, 1x Maryland, 1x Illinois, 1x Georgia - jak widać, Wschodnie Wybrzeże rządzi! ;D
  • ilość dzieci: 6x trójka dzieci, 4x dwójka, 1x jedynaczka - ha! A mi się udało mieć dwójeczkę :D

To był naprawdę superekscytujący czas. Czytanie esejów, przeglądanie zdjęć, rozmowy na skypie, obczajanie miejscowości, poszczególnych stanów... Ale przychodzi czas, kiedy ma się już tego dość i czeka na ten czas, gdy data wylotu jest ustalona, wybiera się prezenty dla rodziny, odlicza dni... To dopiero jest ekscytujące! O mojej Perfect Family opowiem w następnej notce :)


xoxo, Dorota