Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Travel Month. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Travel Month. Pokaż wszystkie posty

16 maja, 2016

Vegas baby!


Pierwszym punktem naszej dwutygodniowej podróży było Las Vegas. Miasto grzechu, luksusowych hoteli i hazardu. No i idealne miejsce wypadowe do innych atrakcji, takich jak chociażby Wielki Kanion. Miasto bardzo specyficzne. Składa się praktycznie z samych hoteli, a niemal w każdym z nich znajduje się kasyno. Przy nich można znaleźć restauracje, sklepy i właściwie wszystko, co zadowoli turystów i skłoni do wydawania $$. Z racji tego, że konkurencja jest wysoka, często można znaleźć noclegi w luksusowych hotelach w bardzo atrakcyjnych cenach. My niestety przyjechałyśmy w czasie, kiedy wszystko było drogie, więc zatrzymałyśmy się w motelu. Ale poza dziwnymi ludźmi, byłyśmy bardzo zadowolone :D Nie jesteśmy z Natalią bardzo 'klubowymi' dziewczynami, do tego wylądowałyśmy w Vegas świeżo po baaaardzo udanej imprezie pożegnalnej ze znajomymi z NJ, więc szaleństwa wielkiego nie było. Ale sporo połaziłyśmy, trochę pograłyśmy w kasynie, popiwkowałyśmy i pobyt był bardzo udany. Ale potem jeszcze fajniej było opuścić miasto na rzecz cudownej Kalifornii, a dokładnie San Diego! <3




Miasto otoczone jest z każdej strony górami. Wygląda to przepięknie, wręcz jakby były doklejone.

Wedding chapels na każdym kroku :)

Ta była wyjątkowo urocza.

Obowiązkowy punkt do zaliczenia w Las Vegas. Zwędziłam panu robiącemu zdjęcia flagę amerykańską i trochę sobie potańczyłyśmy i poskakałyśmy z Natalią przy pozowaniu :P

To zdjęcie nas szczególnie rozśmieszyło, bo wcale nie planowałyśmy takiego słodziaśnego zdjęcia, a potem wyszło, że obie jesteśmy z nóżką u góry hahah.




W kasynie spędziłyśmy ok. 2h. Każda grała za dolara, a darmowe piwko było nam ciągle donoszone :D


Wygrałam całe $10!


Las Vegas nocą robi wrażenie. Budynki są pięknie oświetlone, wszędzie uliczni artyści i muzyka.







Bardzo popularną atrakcją jest pokaz fontann przy hotelu Bellagio. Przez kilka minut woda tańczy w rytm muzyki. Polecam!


Przyznam, że zdjęcia w Vegas troszkę odpuściłam, ale fotografowanie budynków niespecjalnie mnie jara. Poza tym w głowie siedziała mi nadchodząca wycieczka do Wielkiego Kanionu i oszczędzałam sprzęt na tą okazję ;) A więc w następnym poście męczę Was zdjęciami z Kanionu! 


xoxo, Dorota

11 kwietnia, 2016

Travel month nadchodzi!


Już w najbliższą sobotę w ramach travel month, rozpoczynam moją podróż na zachód Stanów! Od początku do końca towarzyszyć mi będzie mój partner in crime, czyli Natalia :) Najpierw planowałam wykorzystać cały miesiąc, ale ze względów finansowych skracałam, skracałam, aż w końcu wyszły dwa tygodnie. Myślę, że to i tak wystarczająco długo jak na tego typu szaloną podróż. Jak to na mnie przystalo - siedziałam dniami i nocami planując dokładnie najmniejsze szczególiki. Będziemy latać samolotami, przemieszczać się busami, autem, metrem, a przede wszystkim nogami :) Nocować głównie w hostelach. Kocham amerykańskie hostele! Dobre warunki, atrakcyjne ceny, darmowe śniadania i przede wszystkim najlepszy sposób na poznanie ciekawych ludzi. 

Plan jest taki: 14 dni, 2 polskie dziewczyny, 3 zachodnie stany, 4 duże miasta, 1 kanion, tysiące zdjęć, miliony przygód!

A bardziej szczegółowo:

1. Las Vegas



2. Grand Canyon



3. San Diego 



4. Los Angeles



5. Highway 1 



6. San Francisco 




Na samą myśl o zdjęciach z tych wszystkich miejsc kręci mi się w głowie :D Mój aparat zwariuje! Na ten moment najbardziej cieszę się na San Diego, bo kojarzy mi się z taką prawdziwą Kalifornią, a nasz hostel jest niemal przy samej plaży <3, oraz na Highway 1, na której spędzimy dwa dni, a z której widoki są podobno niesamowite. Do Los Angeles nie mam zbyt wielkich oczekiwań, podobnie jest z Las Vegas - plastikowe miasto. Bardzo chcę zobaczyć, ale to chyba nie moje klimaty. Myślę, że nie będę wyjatkiem i Wielki Kanion mnie zachwyci. No i San Francisco! To było miasto, do którego najbardziej chciałam trafić, zanim jeszcze zaczęłam szukać host rodziny. Wydaje mi się, że idealnie wpasowuje się w mój gust, więc moje oczekiwania sa ogromne! A poza tym, to jestem pewna, że ten trip będzie genialny, bo z Natalią tworzymy duet, który chcąc nie chcąc - zawsze wpakowuje się w nienormalne sytuacje i przyciąga najdziwniejszych ludzi :) 

Jeśli ktoś ma ochotę śledzić moje przygody, zapraszam na snapchata:

(Tworzyłam snapa z myślą o używaniu go tylko dla kuzynki, stąd też ten idiotyczny nick, haha. Teraz mi wstyd, kiedy ludzie chcą mnie dodawać, a ja muszę podawać tą nazwę :D)

To mój ostatni tydzień pracy! Jestem podekscytowana, bo już męczy mnie (mimo naprawdę niewielu godzin pracy) siedzenie z dziećmi. Odliczam dni, kiedy wrócę do Polski, do moich ludzi i moich miejsc, ale nie mogę powiedzieć, że nie jest smutno. Ba, jest o wiele trudniej niż sądziłam, że będzie! Już były pierwsze pożegnania, prezenty sentymentalne, łzy... A to dopiero początek! Dziś wysyłam paczkę do Polski, która waży chyba ze 100kg. Próbowałam wcisnąć tam psa, ale nie dało rady... Nie wierzę, nie wierzę, że za 29 dni będę w Polsce! <3



xoxo, Dorota