Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Orleans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą New Orleans. Pokaż wszystkie posty

23 listopada, 2015

Nowy Orlean cz. 2



Myszka Miki i Batwoman. Batwomen było więcej niż czegokolwiek, a Myszka Miki... tylko jedna! Karola zrobiła furorę :D

Czy Wy też jesteście uzależnieni od Snapchata?!

 
W końcu spędziłam Halloween w sposób, jaki zawsze chciałam. Poprzedniego roku byłam niepełnoletnia, więc szalona impreza w przebraniach odpadała. Zdecydowanie odbiłam sobie w tym roku. Na Bourbon Street tłumy były ogromne, wszędzie świetna zabawa, a przebrania niektórych z kosmosu :D





Tutaj odbywało się później karaoke i zabawa była przednia. Nie ma nic lepszego, niż stare dobre hity. 


Selfie w karetce to hit wieczoru hahah.


Pamiątka z Nowego Orleanu - płaszcz przeciwdeszczowy! Pogoda niezbyt nam dopisała.

Po-boy to coś co po prostu trzeba spróbować, będąc w Nowym Orleanie. Nasze kanapki kupiłyśmy w polecanym bardzo Verti Marte i długo jeszcze później nie mogłyśmy o nich zapomnieć. W środku, oprócz warzyw, szynki i sera, znajdują się krewetki i sosy. Jakież to dobre! 

Tak wyglądają sklepy z pamiątkami w Nowym Orleanie.



Zakochałam się w tym oldschoolowym sklepie za słodyczami z całego świata!




Chyba moje ulubione miejsce w Nowym Orleanie - Frenchmen Art Market.




Będąc w Nowym Orleanie nie mogłyśmy nie spróbować słynnych beignets z Cafe Du Monde. Dobre, ale nic nadzwyczajnego. Wyobrażałam sobie to miejsce, jako elegancką, drogą kawiarnię, a był to po prostu ogromny namiot z wieloma stolikami. Ceny za to były bardzo przystępne.

Zjadłyśmy krokodyla! Samo mięso bardzo gumiaste, ale za to genialnie przyprawione.

Spróbowałyśmy też specjałów Luizjany. Po lewej Karoliny prosiak z kapustą, skwarkami i pieczoną brzoskwinią, a po prawej mój bulion z suma z ryżem. Pyszne!


Jest to jedyne miasto w Stanach, gdzie można legalnie pić alkohol na ulicach.

Muzyka, muzyka, muzyka!


;)


xoxo, Dorota


13 listopada, 2015

Nowy Orlean cz. 1


Początek naszej wyprawy do Nowego Orleanu nie należał do najbardziej udanych. Karoliny lot został odwołany i na miejsce miała dotrzeć dopiero w późnych godzinach, a to przecież Halloween! Ja z lotniska wzięłam autobus, do którego wsiadały coraz to dziwniejsze typy. W Ameryce widziałam już naprawdę sporo dziwaków, ale tam to było jakieś apogeum. Hostel był na szczęście w samym centrum, więc kiedy dotarłyśmy na Bourbon Street ok. północy, zabawa wciąż trwała! Panował istny szał. Setki przebranych ludzi, muzyka, halloweenowe dekoracje. Nowy Orlean pod względem stylu i atmosfery nadaje się do świętowania Halloween wprost idealnie. 
Muszę przyznać, że mroczny klimat był BARDZO zauważalny. Wszystko było takie creepy. To naprawdę pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl, kiedy wspomnę Nowy Orlean. Miałam wrażenie, że w mijanych budynkach mieszkają czarownice lub inne dziwne postacie. Teraz wiem, dlaczego NOLA nazywany jest najbardziej mrocznym miastem Ameryki. Nietrudno tam znaleźć wróżkę przepowiadającą przyszłość, a laleczki voodoo kupisz w każdym sklepie z pamiątkami.
Zwiedziłyśmy kilka interesujących miejsc, pobalowałyśmy trochę, zmoknęłyśmy i pojadłyśmy. Po raz kolejny trafiłam na fajnego kompana podróży (buziaki Karola :*). Bardzo się cieszę, że odwiedziłam to miasto, ale jestem zaskoczona, że sporo osób z mojej host rodziny uważa je za swoje ulubione. Jest naprawdę ciekawe, ale zdecydowanie nie moje klimaty. A może po prostu dalsza część podróży była tak wspaniała, że Nowy Orlean został zwyczajnie przyćmiony?


Bourbon Street. 









 Słynna Cafe Du Monde.

Katedra św. Ludwika jest najstarszą katedrą w USA. Jej wnętrze baaardzo przypomina stylem te europejskie.



 Jednego dnia wzięłyśmy ten uroczy tramwaj i pojechałyśmy do Garden District, pięknej dzielnicy z wielkimi, historycznymi domami oraz XIX-wiecznym cmentarzem.


Zmarli pochowani są w kamiennych grobowcach, ponieważ miasto znajduje się na terenach podmokłych i stale się osiada. 





Szukałyśmy, szukałyśmy i w końcu się udało znaleźć polskie nazwisko. Chyba polskie ;) 

A potem zachwycałyśmy się pięknymi domami. 









Na płocie jednego z domów porozwieszane były tabliczki z napisami związanymi z psami. Chodziłyśmy od jednej do drugiej i robiłyśmy zdjęcia, bo pomysł bardzo nam się spodobał. Już wiadomo, że mieszkają tam super ludzie! 










W tym domu mieszkał kiedyś Nicholas Cage. 




W drodze powrotnej zahaczyłyśmy o artystyczną Magazine Street, wypełnioną ciekawymi sklepami i galeriami.




 Wiem, że to tylko sklep i auto, ale uwielbiam ten styl jak ze starych amerykańskich filmów, więc bardzo jestem podjarana tym zdjęciem!




 Bourbon Street po raz kolejny. Byłam w szoku, jak bardzo komercyjna zrobiła się ta ulica pod względem muzyki.


Najstarszy bar w Nowym Orleanie.




W części drugiej dodam zdjęcia z telefonu, miedzy innymi te z halloweenowego szaleństwa. W końcu porządnie się przebrałam i jeszcze porządniej świętowałam ;) Jak wspaniale być tu pełnoletnią!
Życzę udanego weekendu <3


xoxo, Dorota