Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexandria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alexandria. Pokaż wszystkie posty

15 października, 2014

Washington D.C. / Alexandria, Virginia


Kolejny weekend wyjazdowy, intensywny. Czyli tak, jak lubię najbardziej.
Tym razem padło na DC. Host rodzinka Asi wybyła z domu na weekend, to co mogą robić Polki? ;)
Waszyngton jest zupełnie inny niż Nowy Jork, czy Filadelfia. Zaskoczył mnie brak wysokich budynków, spokój, wręcz powaga w mieście. Miasto robi bardziej eleganckie wrażenie.
Niestety pogoda w sobotę odebrała urok budynkom, które tak bardzo chciałam zobaczyć. Zdjęcia więc są dość marne. Ale zrobiłam to świadomie, bo na wiosnę z pewnością tam wrócę i bardziej się postaram. Na dodatek przez pół dnia nie mogłam przestać zamartwiać się moim iphonem, który postanowił mnie postraszyć i nagle się wyłączył, nie reagując na jakiekolwiek działania. W głowie wyliczałam ile rzeczy mogłabym kupić za pieniądze na niego wydane. Dlatego tak naprawdę najlepszym punktem tego dnia było zrobienie zakupów z dziewczynami (taaak, tych ciuchowych też...) i późniejsze szaleństwa w przepięknym domu hostów Asi. Szczęściara trafiła na lokum jak z filmu. Do tego czarodziejka-Marta naprawiła mój telefon i impreza nie mogła się nie udać ;)


Bo 7 rano ;)



Biały Dom taki malutki, jak wszyscy mówią. Nie robi szczególnego wrażenia.


Planowałyśmy wejść na szczyt Washington Monument, ale niestety po darmowe wejściówki trzeba być tam znacznie wcześniej.


Z naszymi pięknymi przewodniczkami - Martą i Asią :)


Aż mi się ciepło zrobiło jak znalazłam nasze kochane New Jersey :)

Jeden z fajniejszych wieczorów, jakie tu miałam :) Siedziałyśmy w typowej piwnicy (aż to słowo nie pasuje!) jak z filmów - z osobną sypialnią, łazienką i głównym pokojem z wielkim telewizorem i różnego rodzaju zabawkami. 


O smaku dyni - pychotka!





Asia z tyłu - mistrz :D

Kolejny dzień rozpoczęłyśmy od odwiedzenia Arlandrii, dzielnicy Alexandrii, o której śpiewa Dave Grohl w piosence o tym samym tytule. Totalnie mnie zaskoczyło, że jest zamieszkała głównie przez Latynosów i raczej nie robi wrażenia bezpiecznego miejsca. Jednak sam fakt, że byłam w miejscu, gdzie dzieciństwo spędził Dave, uszczęśliwił mnie od samego rana :)

Kilka zdjęć ulic Virginii z samochodu:






Georgetown w DC:






 I ostatni punkt wycieczki - Stare Miasto w Alexandrii.


H&M nas prześladował w ten weekend... A my nie potrafiłyśmy mu odmówić i wchodziłyśmy do każdego napotkanego. Za każdym razem szukam tam kapeluszy z nadzieją na tańsze ceny, po czym kiedy taki znajduję, brakuje mi odwagi, żeby go kupić i potem nosić -,- 







Po takich intensywnych weekendach kolejne powiewają nudą. Ale mam wrażenie, że nawet nudzenie się tutaj jest ciekawsze :P + Niedługo stuknie mi 100 dni w Ameryce - szykuję już podsumowanie z tej okazji! 


xoxo, Dorota