15 listopada, 2016

'If you're going to San Francisco...'


Kiedy rozmawiam z osobami, które podróżowały po Stanach i pytam o ich ulubione miasto, większość wybiera San Francisco lub Nowy Jork. Dwa wspaniałe miasta, każde jedyne w swoim rodzaju. Byłam ogromnie ciekawa, jakie wrażenie zrobi na mnie San Fran. Jest zupełnie inne niż NYC. Inna architektura. Inny klimat. Inni ludzie. Inny 'vibe'. Miasto mnie zachwyciło, owszem. Ale nie wiem, czy to kwestia wszystkich emocji buzujących we mnie (dosłownie kilka dni dzieliło mnie od wylotu ze Stanów), czy po prostu zmęczenia podróżą (to był nasz ostatni przystanek) - nie porwało mnie tak, jak sobie wyobrażałam. A po dłuższym czasie mogłam już z przekonaniem przyznać, że jestem 'team New York' ;)



























Zastanawiałam się długo, czy robić to ostatnie podsumowanie. W sumie już dosyć dawno wróciłam (4 listopada minęło pół roku!), emocje już zupełnie inne, patrzę na wszystko z innej perspektywy... I właściwie to spowodowało, że zadecydowałam, że nabazgrolę co nieco :)


xoxo, Dorota 


02 października, 2016

Highway 1!


Roadtrip po Highway 1 to ta część naszej podróży, na którą czekałam najbardziej! Jeździłyśmy sobie po Kalifornii naszą słodką Yariską, słuchając Strachy na Lachy i podziwiając cudowne widoki dookoła. Każdy przystanek wywoływał zachwyty i przecieranie oczu ze zdumienia jaki ten świat jest piękny :D Nigdzie się nie spieszyłyśmy, bo przeznaczyłyśmy na tę drogę dwa dni, wyruszając z Las Vegas przed południem jednego dnia i docierając do San Francisco wieczorem następnego. Nocowałyśmy w urokliwej miejscowości Cambria, położonej mniej więcej w połowie drogi.



No to jedziemy!

Welcome to Santa Barbara! Cudowne, urokliwe miasteczko.




Plaża była praktycznie tylko dla nas. Naprawdę istnieją jeszcze takie miejsca *.*





Zrobiłyśmy sobie przystanek na przypadkowej plaży. 

I oto co z niej ujrzałyśmy - Morro Rock. 


Byłam zazchwycona tą dziką, pustą plażą.

 Ile tego typu miejsc tam musi być! Wyobrażacie sobie mieszkać w Kalifornii i odkrywać takie cudeńka w wolnych chwilach? *.*





Gdybym mogła, to te dwa dni przedłużyłabym do co najmniej tygodnia. Zatrzymywałabym się wtedy przy każdym punkcie widokowym <3





Kolejnego dnia czekała nas najbardziej znana cześć Highway 1 - Big Sur. Niemal doznałam załamania nerwowego, kiedy niemal natychmiast po wyruszeniu otoczyła nas gęsta mgła. (Tak, byłyśmy właśnie w tym gąszczu)

Nie dość, że musiałyśmy zapomnieć o jakichkowiek widokach, to jazda tą drogą była bardzo niebezpieczna. Ledwo można było dostrzec auta jadące przed nami. + Starałałyśmy się nie myśleć o przepaści obok :D 

Na szczęście po pół godziny nastała jasność i mgła zniknęła. Uffff! 


McWay Falls.

 




Bixby Bridge!







xoxo, Dorota