Stęskniłam się już okropnie za Nowym Jorkiem, którego nie odwiedzałam przez te wszystkie zimne miesiące. Razem z Natalią czekałyśmy na ten dzień, żeby porobić kolejne zdjęcia w fajnych miejscach i popróbować jakichś pyszności (to nasz przepis na udany dzień - zdjęcia i jedzenie :D). Calutki dzień miałyśmy zaplanowany. A Nowy Jork tego dnia jedynie nas wkurzył! Spodziewałyśmy się tłumów w niedzielę na Brooklyn Bridge, ale taka ilość przerosła nasze oczekiwania. Zdjęcia kompletnie nam nie wyszły, co już nas wprowadziło w nerwowy nastrój. Do tego ci wszechobecni rowerzyści, którzy blokowali drogę i strasznie spowalniali ruch. Przebrnęłyśmy w upale przez most, dotarłyśmy do charakterystycznego miejsca w Dumbo z widokiem na Manhattan Bridge i się trochę zawiodłyśmy. Na zdjęciach wygląda to znacznie ciekawiej niż w rzeczywistości. Kolejnym, najbardziej wyczekiwanym punktem, miał być Smorgasburg, czyli targ z pysznym jedzeniem przy Brooklyn Bridge Park. Musiałyśmy przejść spory kawał drogi, a ubranie nowych butów nie było najlepszym pomysłem - obtarły mnie do krwi w kilkunastu miejscach. Już wygodniej było w obcasach Natalii, które jednak też pozostawiły kilka ran. Zirytowane dłuższą drogą niż się spodziewałyśmy, znalazłyśmy tabliczkę oznajmiającą, że akurat dziś Smorgasburg jest nieczynny. Przez tych nieszczęsnych kolaży! Uciekłyśmy z Brooklynu najprędzej jak mogłyśmy. Wykończone wylądowałyśmy przy Flatiron Building (który btw okazał się niczym wyjątkowym), gdzie ktoś sprzątnął nam sprzed nosa ostatnie wolne siedzenia. Byłyśmy tak zrezygnowane, że pozostało nam się tylko śmiać z tego wszystkiego. Wiedziałyśmy, że jedynym miłym zakończeniem dnia może być dla nas dobre jedzenie i odpoczynek, więc kupiłyśmy hot-dogi i brownie w 7-Eleven :D i przed powrotem do domu poszłyśmy pochillować do parku nad rzeką Hudson. I prawda jest taka, że i tak humory nam dopisywały, bo przecież byłyśmy w Nowym Jorku! Spacer po dolnym Manhattanie, pyszna kawa w uroczej kawiarence, czy pan proszący o zdjęcie z nami, to tylko kilka miłych akcentów. Zresztą sama świadomość przebywania w NYC za każdym razem jest tak samo magiczna.
Chyba nic nie jest w stanie popsuć tego wspaniałego uczucia :)
Gasoline Alley Coffee to malutka kawiarenka na dolnym Manhattanie z przepyszną latte serwowaną przez bardzo stylowych panów ;)
Nasze nowojorskie śniadanie - latte i pączek dulche de leche.
To one mnie zabiły tego dnia! Ale i tak je kocham <3
Brooklyn Bridge.
Kiedyś na pewno popłynę zobaczyć Statuę z bliska!
Dumbo.
Super miejsce na piknik!
Flatiron Building.
Prawdziwa uczta!
Hudson River Park. Bardzo przyjemne miejsca do posiedzienia i pochillowania.
Jutro jadę na cały dzień nad ocean, więc w przyszłym tygodniu pojawi się pewnie zdjęciowa relacja. Udanej niedzieli :*
xoxo, Dorota








