12 listopada, 2014

Mix zdjęć

Ostatni czas w zdjęciach:

Burger w Hard Rock Cafe w Philly. Jeden z lepszych jakie tu jadłam *.* Panie ze stolika obok zapraszały nas jeszcze na deser, ale jakoś tak... ciężko by było.

Uwielbiam Haddonfield za wszelkiego rodzaju sklepy, jakie można tu znaleźć. Także te najdziwniejsze.

Moje pierwsze skojarzenie: Taniec z Gwiazdami.

Niezły miałyśmy fun, kiedy pan obsługujący z zaangażowaniem pomagał nam wybrać idealną kreację na 'bal, na który się wkrótce wybieramy' :)

Jak dla mnie muffinki to najlepsza słodycz w Stanach.

Jedziemy do Princeton! 

A w Princeton, w ramach cluster meeting, oglądamy mecz footballu. Nie dotrwałyśmy do końca, bo było okropnie zimno, ale poznałam nowe dziewczyny i miło spędziłam czas. Do tego poznałam historię au pair z Izraela, z naszego clustera, która jakiś miesiąc temu uciekła od rodziny na Florydę, a teraz żyje sobie gdzieś w Philly. To się nazywa desperacja!

Za miesiąc kończę kurs w collegu, co oznacza, że najwyższy czas zapisać się na kolejny. A ja kompletnie nie wiem na co! Angielski odpuszczam. Tym razem postawię na coś związanego z moimi zainteresowaniami. Tylko te ceny...

Wierzcie lub nie, ale dopiero kładąc ostatni kawałek pomidora zorientowałam się, że moje śniadanie się do mnie uśmiecha :)

Po znalezieniu tego w Haddonfield, podekscytowana pokazałam do zdjęcie hostce, a ona wyciągnęła książkę telefoniczną i okazało się, że niemal na każdej stronie widnieje jakieś polskie nazwisko. Polacy są wszędzie!

Kolejna paczka od rodziców <3 Poprosiłam o jednego białego twixa, dostałam 10. Btw spróbujcie jak macie okazję, niebo w gębie!

Centrum mojego miasteczka. Jak tu nie czuć zbliżających się świąt? *.*

Trudno wstać z łóżka nawet w weekend, jak taki kompan u boku :P 

Podobno jedne z lepszych naleśników w New Jersey. Musiałyśmy czekać 20min na wolny stolik, ale opłacało się! Ja wybrałam z karmelizowanymi bananami i orzechami i były znacznie lepsze niż Natalii z kawałkami Oreo. Porcja starcza na trzy śniadania :D

Czekając u dentysty na dzieci. Rozmawiam z tatą kolegi młodego i oczywiście okazuje się, że ma znajomych Polaków. Wcześniej poznałam mamę koleżanki młodej, która ma korzenie rosyjsko-polskie. Czy mówiłam już, że Polacy są wszędzie?

Wreszcie sprobowałam cheeseteak! Wprawdzie w New Jersey, ale południowa część tego stanu praktycznie należy do Philadelphi, więc można to danie znaleźć w menu niemal każdej restauracji czy dinera.

Że połowa listopada już? Nawet nie wiem kiedy ta jesień przyszła, a zaraz już jej nie będzie! Proszę, niech zima też będzie taka cieplutka i przyjemna.


PS. Mam problem z dodawaniem komentarzy: piszę, publikuję, a nic się nie wyświetla. Zarówno na moim blogu, jak i innych. Może ktoś wie jak temu zaradzić?


Dziś pozdrawia Lorova :)
(nie mam w rzeczywistości takiego wielkiego łapska, jakoś tak na zdjęciu wyszło :D) 


12 komentarzy:

  1. Ja też tak czasem mam z komentarzami, samo przejdzie z czasem haha :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie wpadlam, ze moge z telefonu napisac :D mam nadzieje, ze w koncu laptopowi przejdzie!
      Buzka :*

      Usuń
  2. Lorova.. coraz lepiej :D A ja moje imię zawsze literuję (chociaż nigdy wcześniej nigdy niczego nie literowałam w Polsce), bo zazwyczaj patrzą się na mnie jak na przybysza z kosmosu.
    Już mówiłam, że kocham te ich burgery :(
    Ja na swoją pierwszą paczkę właśnie czekam. I na pewno znajdą się tam prezenty dla dziewczynek, bo E. poprosiła mnie o kolejną książeczkę z naklejkami do tworzenia własnych historii. Kto by pomyślał, że dzieciak który ma wszystko może cieszyć się taką drobnostką z Polski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz wiesz, ze prezent na pewno sie jej spodobal :) ja nie mialam takiego szczescia - poprzednia au pair poradzila mi cos, co okazalo sie konpletnym niewypalem dla host corki :D

      Usuń
  3. To prawda, ze Polacy są wszędzie. Z kim nie rozmawiam to albo jest Polakiem w 1/8 albo ma w rodzinie kogoś z Polski, albo na uczelni, albo sąsiad.A myślałam, ze w Kalifornii to nie będzie tak "popularne" jak na wschodnim wybrzezu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, tez mnie zaskoczylas tym. Szkoda tylko, ze tak czesto jestesmy myleni z Rosjanami!

      Usuń
  4. Hejka mam prośbę. Czy mogłabyś zrobić jakiegoś posta typowo o au pairowaniu np. Za i przeciw bycia au pair, albo jakie jest życie w Ameryce i czym się różni od Polski czy coś?Ogólnie śledzę twojego bloga od jakiegoś czasu i chciałabym usłyszeć twoje zdanie na ten temat :) daj znać czy spróbujesz kiedyś czegoś takiego pozderka :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo, ze interesuje Cie moje zdanie na ten temat :) pomysle o tym!
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  5. Siedzę sobie tutaj w Polsce, patrzę na takie zdjęcia i mówię sobie spokojnie Anka za rok :) Ładnie się tam objadasz, oh przypomniało mi się coś jak zobaczyłam tą kawę, stwierdziłam że jak już bd w USA to każdego dnia będę miała inne imię, oczywiście tylko w Starbucks.
    Dobra miłego dnia xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, spokojnie Anka, za rok :)
      Nic mi nie mow.. Ostatnio zdalam sobie sprawe, ze za kazdym razem kiedy chce publikowac zdjecie na insta, jest to zdjecie jakiegos jedzenia. To juz zly znak!
      Czesto w Starbucks ida na latwizne i prosza o przeliterowanie, ale kiedy moge to uciekam, zeby sie potem posmiac :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Tyle tam różnego jedzenia z całego świata że na pewno kusi :D
      Wiedziałam że o czymś zapomniałam! Napisz coś o tym swoim kursie, czy polecasz i wg czy to tylko taki pic na wodę czy faktycznie można się czegoś nauczyć :)

      Usuń
    3. Za miesiac go koncze i wtedy napisze notke podsumowujaca :)

      Usuń