29 sierpnia, 2015

Sierpniowy mix zdjęciowy / odwiedziny rodzinki


Jak tak dalej pójdzie, to blog będzie polegał tylko na miesięcznych zdjęciowych podsumowaniach :P Wybaczcie, są wakacje, co oznacza dużo więcej pracy (tak, tak, w końcu się nie obijam, tylko faktycznie całymi dniami pracuję!). Początek sierpnia był już w ogóle zwariowany - najpierw odwiedził mnie kolega z Polski, który pracuje na campie w Pensylwanii, a potem przyjechała moja rodzina z Polski! <3 Hostka z dziećmi w tym czasie byli na wakacjach w Europie. Cudowny czas, choć to było serio dziwne uczucie mieć ich tutaj :D Pokazałam im Filadelfię, Nowy Jork i Jersey Shore. Mieliśmy też polski niedzielny obiad i spacer z host dziadkami, którzy sa po prostu najcudowniejsi na świecie! Potem wróciła host rodzina, wszyscy się poznali, było miło, ale pełna chata i każdy już chciał wrócić do normalności. W następną środę zaczyna się rok szkolny, więc w końcu mój schedule wróci do normy. Za to już w następny weekend lecę do Nashville! Yay, tak bardzo potrzebuję tego weekendu z moimi najlepszymi dziewczynami <3 Powoli też zaczynam planować listopadowy wyjazd do Nowego Orleanu i Texasu *.*

Zapraszam na relację zdjęciową :)


Na początku sierpnia żegnałam przesympatyczną Katherine z Panamy, która na drugi rok wyprowadza się do DC. Zgarnęłam przy okazji kilka słodyczy prosto z jej kraju :D

Znalazłam w DSW idealne butki na jesień *.* Od Steva Maddena, na razie zdecydowanie za drogie. Jak któraś znajdzie je w wyprzedaży to bardzo proszę pisać :D

Luuuubimy przesiadywanie na ganku z piweczkiem!

No i nadszedł dzień przyjazdu mojej kochanej rodzinki <3 Czekałam na nich z Reese's, Hershey's Kisses i cupcakes :)

Przy zwiedzaniu Nowego Jorku nie mogłam pominąć tego punktu! Ceny są kosmiczne, ale uważam, że naprawdę warto wjechać na Top of the Rock, żeby podziwiać miasto z góry.

Brooklyn Bridge Promenade też przypadła moim bardzo do gustu. Urokliwe miejsce :)

Mama dobra fotografka :D

Ulubionym miejscem w Ameryce mojej rodziny okazał się... diner! To był pierwszy raz, kiedy spróbowałam milkshake'a, niebo *.* Zdecydowanie truskawkowy wygrywa.


Dla mnie jednak to polskie obiadki były najlepszym aspektem ich odwiedzin :P Po roku na śmieciowym/organicznym jedzeniu potrawka smakuje jak niebo.

Pojechaliśmy też do Cheesecake Factory na serniczki. Mój brat więc zjadł tam burgera :D

Host babcia dała nam bilety na zwiedzanie okrętu wojennego w New Jersey. Dla mojej rodziny i Natalii :) Polecam!

Najlepszą częścią dla mnie i Natalii było siadanie na każdym możliwym stanowisku i wczuwanie się w rolę :P






Host babcia wzruszyła i mnie i moją mamę tym liścikiem <3 Czy nie jest wspaniała?

No a po ich wyjeździe trzeba było wrócić do codzienności, co było bardzo trudne. Staję na głowie, żeby młody nie oglądał tv przez cały dzień. Tutaj przygotowujemy się do walki balonami wodnymi!

Nie wiem kto był bardziej mokry :D

Przed naszym ulubionym lokalnym pubem, gdzie już większość osób krzyczy 'na zdrowie', jak nas widzi, haha.

W ostatnią niedzielę wybrałam się do znienawidzonego przeze mnie Atlantic City, żeby spotkać się z drugą Natalią, która spędza w pobliżu wakacje z hostami.

Oczywiście że jedzenie było najważniejszym punktem dnia! Btw ostatnio w każdej restauracji zamawiam gyro, mniam.


I na koniec macie moją miłość. Najsłodszy pies świata. Zacałowałabym na śmierć <3


Poza tym, to nie byłabym sobą, gdybym nie myślała intensywnie o moich planach na 'po Ameryce'. Z jednej strony czuję się taka wolna, z czystą kartą. Tyle pomysłów, tyle opcji! A z drugiej trochę przestraszona, bo przecież tak wygodnie mi tu robiąc swoją robotę, mając dach nad głową, własne pieniądze i wolną rękę na robienie wszystkiego, co mi się podoba. Najbardziej cieszę się, że to początkowe zachłyśnięcie się Ameryką i myślenie o zostaniu tutaj kompletnie mi minęło. Mój czas skończy się w maju i jestem pewna, że chcę czegoś nowego. Potrzebuję tego. 
No i zbliża się rok szkolny, co cieszy każdą au pair! Choć mnie też troszkę smuci, bo to oznacza także powrót do collegu znajomych. W końcu poznałyśmy super paczkę przezajebistych Amerykanów i nawet nie zdążyliśmy się tym nacieszyć i oni już wyjeżdżają do szkoły. Ah :(
Miłego weekendu wszystkim!


xoxo, Dorota


6 komentarzy:

  1. Jeju jak ja uwielbiam czytac posty naladowane pozytywna energia! Oby tak dalej!
    Buziaki, Jagoda
    www.myimmemorialdream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Na zdjeciach wygladasz jak gwiazda czasem, no moze nawet czesciej, chyba przez te wlosy :D. Przyjechalam trzy miesiace temu a od dwoch tez probuje myslec, co po i troche mnie to przytlacza.
    Jestem wlasnie po roadtrip po Teksasie! Zajebiscie bylo, dziewczyny pojechaly dalej do NOLA a ja wrocilam do siebie niestety. Wrazenia niezapomniane!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzięki :D
      Ah, to się rozumiemy! Trzeba się cieszyć każdym dniem tutaj, ale jednak dobrze mieć jakiś plan na siebie po tej bajce. Ja się dzięki temu czuję spokojniejsza.
      No co Ty, że byłaś w TX! Gdzie dokładnie??

      Usuń
  3. Haha ja tez jem burgery w cheescake! No mega, ze cię rodzinka odwiedziła, Zazdro po raz tysięczny Haha! I Boże jak ja nie moge sie doczekać tej szkoły juz!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Same pozytywy tu u Ciebie :) buty są cudne <3 no i te wszystkie pyszności :P pozdrawiam :)

    www.paulaintheusa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę, że rodzinka wpadła Cię odwiedzić.
    Mega pozytywnie i bardzo dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń