Początek naszej wyprawy do Nowego Orleanu nie należał do najbardziej udanych. Karoliny lot został odwołany i na miejsce miała dotrzeć dopiero w późnych godzinach, a to przecież Halloween! Ja z lotniska wzięłam autobus, do którego wsiadały coraz to dziwniejsze typy. W Ameryce widziałam już naprawdę sporo dziwaków, ale tam to było jakieś apogeum. Hostel był na szczęście w samym centrum, więc kiedy dotarłyśmy na Bourbon Street ok. północy, zabawa wciąż trwała! Panował istny szał. Setki przebranych ludzi, muzyka, halloweenowe dekoracje. Nowy Orlean pod względem stylu i atmosfery nadaje się do świętowania Halloween wprost idealnie.
Muszę przyznać, że mroczny klimat był BARDZO zauważalny. Wszystko było takie creepy. To naprawdę pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl, kiedy wspomnę Nowy Orlean. Miałam wrażenie, że w mijanych budynkach mieszkają czarownice lub inne dziwne postacie. Teraz wiem, dlaczego NOLA nazywany jest najbardziej mrocznym miastem Ameryki. Nietrudno tam znaleźć wróżkę przepowiadającą przyszłość, a laleczki voodoo kupisz w każdym sklepie z pamiątkami.
Zwiedziłyśmy kilka interesujących miejsc, pobalowałyśmy trochę, zmoknęłyśmy i pojadłyśmy. Po raz kolejny trafiłam na fajnego kompana podróży (buziaki Karola :*). Bardzo się cieszę, że odwiedziłam to miasto, ale jestem zaskoczona, że sporo osób z mojej host rodziny uważa je za swoje ulubione. Jest naprawdę ciekawe, ale zdecydowanie nie moje klimaty. A może po prostu dalsza część podróży była tak wspaniała, że Nowy Orlean został zwyczajnie przyćmiony?
Zwiedziłyśmy kilka interesujących miejsc, pobalowałyśmy trochę, zmoknęłyśmy i pojadłyśmy. Po raz kolejny trafiłam na fajnego kompana podróży (buziaki Karola :*). Bardzo się cieszę, że odwiedziłam to miasto, ale jestem zaskoczona, że sporo osób z mojej host rodziny uważa je za swoje ulubione. Jest naprawdę ciekawe, ale zdecydowanie nie moje klimaty. A może po prostu dalsza część podróży była tak wspaniała, że Nowy Orlean został zwyczajnie przyćmiony?
Bourbon Street.
Słynna Cafe Du Monde.
Katedra św. Ludwika jest najstarszą katedrą w USA. Jej wnętrze baaardzo przypomina stylem te europejskie.
Jednego dnia wzięłyśmy ten uroczy tramwaj i pojechałyśmy do Garden District, pięknej dzielnicy z wielkimi, historycznymi domami oraz XIX-wiecznym cmentarzem.
Zmarli pochowani są w kamiennych grobowcach, ponieważ miasto znajduje się na terenach podmokłych i stale się osiada.
Szukałyśmy, szukałyśmy i w końcu się udało znaleźć polskie nazwisko. Chyba polskie ;)
A potem zachwycałyśmy się pięknymi domami.
Na płocie jednego z domów porozwieszane były tabliczki z napisami związanymi z psami. Chodziłyśmy od jednej do drugiej i robiłyśmy zdjęcia, bo pomysł bardzo nam się spodobał. Już wiadomo, że mieszkają tam super ludzie!
W tym domu mieszkał kiedyś Nicholas Cage.
W drodze powrotnej zahaczyłyśmy o artystyczną Magazine Street, wypełnioną ciekawymi sklepami i galeriami.
Wiem, że to tylko sklep i auto, ale uwielbiam ten styl jak ze starych amerykańskich filmów, więc bardzo jestem podjarana tym zdjęciem!
Bourbon Street po raz kolejny. Byłam w szoku, jak bardzo komercyjna zrobiła się ta ulica pod względem muzyki.
Najstarszy bar w Nowym Orleanie.
W części drugiej dodam zdjęcia z telefonu, miedzy innymi te z halloweenowego szaleństwa. W końcu porządnie się przebrałam i jeszcze porządniej świętowałam ;) Jak wspaniale być tu pełnoletnią!
Życzę udanego weekendu <3
xoxo, Dorota
Upewnilas mnie,ze powinnam tam jechac! Zdjęcia są po prostu swietne! Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńKoniecznie, jeśli będziesz miała okazję!
UsuńDziękuję, pozdrawiam :)
Cudowne fotki ;* A ten cmentarz wygląda naprawdę wow! Pozdrowionka ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) Baaardzo klimatyczny cmentarz. W nocy tam podobno starszy :D
UsuńW szkole treningowej bylo takie zadanie ze kazdy mial powiedziec co musi zrobic, zobaczyc zanim wyjedzie z US i ja powiedzialam, ze musze byc w Nowym Orleanie :P. Musze czekac do travel month. Mam nadzieje, ze "moj" dowod bedzie tak wzorowo dzialal jak tutaj hahahha :D
OdpowiedzUsuńPS.:Zdjecie z tramwajem i palmami prawie jak Embarcadero przy ferry building w San Francisco :p
Karolina też właśnie mówiła, że tamte okolice przypominaja San Francisco :)
UsuńNa zdjęciach NOLA wygląda dokładnie tak jak sobie wyobrażałam, tak wg zdjęcia zachwycające nic nowego zresztą! Czym je robisz bo chyba czas zainwestować w sprzęt :O
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem czy ja bym się tam odnalazła chyba muszę się przekonać niedługo, może kwiecień :D:D
Buziaki mała:*
ps. nie cierpię bycia underage chociaż jakoś mocno mnie to nie dotyka ale raz na ruski rok jak znajomi idą klubować to boli..
Używam Canona 450D z Sigma 18-250mm. Nowy Orlean trzeba zobaczyć!!!
UsuńNie wiem co takiego jest w cmentarzach, że mnie tak intrygują �� zdjęcia maga, szkoda, że NO jest tak daleko ��
OdpowiedzUsuńJa się wybieram ponownie, ale poczekam pewnie do jakichś cieplejszych miesięcy. Aaa no i oczywiście, nie wiem, czy słyszałaś, ale w Bostonie otworzyli pierwszy w USA Primark! Mega warto iść, ja się obkupiłam że ho ho :D
UsuńNo nie powiem, to też mnie bardzo przekonuje :D
UsuńNowy Orlean jest jednym z moich ulubionych miast i chyba jedynym do którego chciałabym kiedyś wrócić. Burbon Street zawsze jest szalona, mogę więc jedynie sobie wyobrażać co tam się działo w Halloween! Co to muzyki...tak na Burbon nic dobrego się nie znajdzie, lepiej więc iść kilka uliczek dalej na Frenchmen Street gdzie są prawdziwe klimatyczne knajpki z jazzową muzyką. Czekam na dalszą relacje!
OdpowiedzUsuńTak, Frenchmen St była zdecydowanie ciekawsza. A Nowy Orlean to taka perełka na mapie USA. Koniecznie trzeba zobaczyć!
UsuńNowy Orlean jest cudowny, niezapomniany klimat! Zgadzam się w 100%, warto zobaczyć :) Jedno z moich ulubionych miejsc w USA. No i zdjęcia cudowne!
OdpowiedzUsuńMega zdjęcia z tramwajami i na cmentarzu! Pozdrawiam! ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję! :)
UsuńJezu jak pięknie ♥,♥
OdpowiedzUsuń