30 marca, 2016

Mix zdjęciowy


Heeeej!
Czy wiecie, że za 3 tygodnie będę już w trakcie swojego travel month? Nie wierzę, że to tak szybko zleciało. Bardziej szczegółowo opiszę plan w kolejnym poście. A teraz krótka relacja zdjęciowa z ostatniego czasu:

Dalej bawię się w gotowanie wymyślnych obiadków i chyba już nie ma kuchni świata, której nie przygotowywałam :D


Endorta! Uwielbiam tę zdezorientowaną minę drugiej osoby po usłyszeniu pierwszy raz mojego imienia :)

Jak jakaś pilotka. Zazdroszczę osobom, którym pasują wszelkie możliwe okulary słoneczne!

Z Adi z Izraela. Świat jest taki mały! Okazało się, że Adi zna dobrze ze swojego rodzinnego miasta dziewczynę, która brała udział w tej samej co ja wymianie licealnej pomiędzy Polską i Izraelem.

Tak co dzień kładę się spać <3 Nie potrafię sobie wyobrazić zasypiania bez tego włochatego psiaka.

Przygotowania do Kalifornii :D

Taki akcent na St. Patrick's Day. Czy tylko ja nie mam nic zielonego w szafie?

W ostatnim tygodniu wybrałam się do Nowego Jorku, ostatni raz przed powrotem! Wzięłam aparat, ale przez cały czas leżał w torebce. Nie zrobiłam nim ani jednego zdjęcia! Miałam ochotę połazić bez większego planu (a kto mnie zna, ten wie, że to się raczej nie zdarza :P) po moich ulubionych dzielnicach, na spokojnie nacieszyć się atmosferą miasta.


Przeszłam High Line Park do Greenwich Village, potem SOHO, East Village i na końcu piątą aleją dotarłam do Bryant Park, skąd już udałam się na powrotnego busa.

Melt Bakery. Kanapki lodowe były po prostu nieziemsko dobre, ale zanim je zjadłam się roztopiły, więc zdjęcia nie ma :P 

Polecana Yonah Schimmel Knish Bakery.

Byłam pewna, że zasmakuje mi knish, bo uwielbiam ziemniaki w każdej postaci, ale był bardzo średni.

 Jakoś tak wyszło, że przez kilka dni byłam blondynką, haha. Trzy razy Natalia mi farbowała włosy w ostatnim tygodniu, ale nie mogłyśmy uzyskać zadowalającego efektu, dlatego teraz mam znowu ciemniejsze, ale dół jest całkiem jasny.


Elena <3

Niedzielę świąteczną spędziłam bardzo miło z host rodzinką, tym bardziej, że dopiero co wrócili z tygodniowych wakacji (taaaak, cały tydzień miałam dla siebie :D) i wszyscy się za sobą stęskniliśmy i potrzebowaliśmy tego rodzinnego czasu!

No czy on nie jest cudowny?! *.*


I tak mój czas w Ameryce powoli dobiega końca. Nie byłabym w stanie wyliczyć za iloma rzeczami będę tęsknić, ale chyba w końcu mogę też powiedzieć, że jestem gotowa na powrót. Nie sadziłam, że ta chwila kiedykolwiek w ogóle nastapi :P Uważam, że 2 lata au pairowania to maximum. Czas zaczać żyć własnym życiem! Spędziłam tutaj najcudowniejszy okres w moim życiu, a teraz czas na nowy etap, nowe miejsce, nowe wyzwania. I umieram już z tęsknoty za moimi ludźmi w Polsce *.* Naprawdę już się nie mogę doczekać powrotu! 
Po zakończeniu programu na pewno zrobię wielkie podsumowanie, jako koniec tej serii regularnych podsumowań. A co dalej ze mna? Tym pewnie też podzielę się w najbliższej przyszłości :) 



6 komentarzy:

  1. Jejku ale to zleciało! :O
    A pamiętam jak dopiero pisałaś posta o swoim PM, a później o przedłużeniu.
    Życzę cudownego travel month!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja też nie wierzę, że tak blisko końca!
      Dziękuję <3

      Usuń
  2. Oo to juuuż?! Powodzenia ze wszystkim już w Pl.
    Ja też się nie mogę doczekać powrotu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 naciesz się jeszcze Ameryka, obie na pewno nie raz zatęsknimy :)

      Usuń
  3. Ciekawie spędzasz czas :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej :)
    Prowadzisz może snapchata? z chęcią 'razem z Tobą" podróżowałabym w czasie travel month :)
    Pozdrowienia z Trójmiasta! Asia

    OdpowiedzUsuń