17 kwietnia, 2015

Chicago cz. 2


Druga część będzie znacznie skromniejsza, bardziej jako uzupełnienie pierwszego posta zdjęciami z telefonu :)


Czy mi się wydaje, czy ja jestem ruda?











;)


Widok z dachu naszego hostelu *.*


Co dzień czekało na nas takie śniadanko + najlepsza kawa, jaką w życiu piłam!


IHSP Chicago Hostel, polecam polecam polecam! W ogóle uwielbiam amerykańskie hostele. Świetna atmosfera i masa ciekawych ludzi. Poznałyśmy m.in.  23-letniego Nowozelandczyka pracującego w Londynie w restauracji Gordona Ramsey'a!

Po tych 9 miesiącach naprawdę mocno już tęsknię za porządnym polskim obiadem. 

Kotlet schabowy nagle stał się czymś niezwykłym :P



Widok z John Hancock Center.

 
Okolice hostelu.



W klubie dorwałyśmy automaty do gier i tak wyglądało nasze imprezowanie :D

Co jak co, ale lody to Amerykanie robią najlepsze! Ombre brulee, dark chocolate i brambleberry crisp <3

Szczerze polecam odwiedzenie Chicago. 2-3 pełne dni spokojnie według mnie wystarczą na zobaczenie najważniejszych miejsc, jeśli au-pairskie fundusze nie pozwalają na więcej.


*
W weekend jadę do Waszyngtonu na wycieczkę z kursu, więc wkrótce pojawią się posty z DC i podsumowujący zajęcia w kolejnym collegu.


xoxo, Dorota

4 komentarze:

  1. Muszę to w końcu napisać. Twój blog jest najlepszy ze wszystkich au pair-owych blogów. Za każdym razem kiedy tu zaglądam czuję taką pozytywną energię. Zazdroszczę Ci, że masz okazję poznać tylu ciekawych ludzi, przyjaciół, super rodzinkę odwiedzić tak dużo miejsc które widziałam tylko w filmach. Dzięki tobie przekonuję się, że jednak warto zaryzykować, wyjechać do Ameryki i przeżyć przygodę życia. Czytając twojego bloga odnajduję nadzieję, że mimo przeciwności jakie teraz mnie dotykają będę mogła kiedyś spełnić moje największe marzenia i zostać au pair. Powodzenia w dalszych przygodach, trzymam za ciebie kciuki, dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie za ten cudowny komentarz, za te wszystkie słowa! Pisanie sprawia mi jeszcze więcej przyjemności, kiedy wiem, że tacy ludzie jak Ty mnie czytaja. Powtarzam i zawsze będę wszystkim powtarzać, że wyjazd do USA jako au pair to jedna z najlepszych moich życiowych decyzji. Nic lepiej mnie dotychczas nie ukształtowało i nie pomogło uwierzyć w siebie, jak pobyt tutaj.
      A ja trzymam kciuki za spełnienie Twoich aupairowych marzeń! Powodzenia :)

      Usuń
  2. Hej :) fajnie wszystko opisujesz :) Czekam na dalsze notki :) Fajna wyprawa , wspomnienia na całe życie. Z taka ekipą to super spędzenie czasu w dobrym towarzystwie! Mam nadzieję że ja też będę miała z kim zwiedzać :) Trzymaj się tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie towarzystwo to podstawa :)
      Dziękuję!

      Usuń