Tak przywitala mnie na dwrocu moja host rodzina. Chlopiec pomylil sie piszac moje imie i wyszlo podobnie, jak nazwa nachosow - Dorito :)
Kiedy zobaczylam trzy znane ze zdjec sylwetki, bylam tak zestresowana, ze zaczelam gadac jakies glupoty po polsku do Niemki, mojej wspollokatorki z orientation, z ktora wyszlam z pociagu. Droga do domu byla... dziwna. Hostka bardzo mila, ja raczej oniesmielona, dzieciaki nadawaly. Przejezdzalismy przez Filadelfie - czuje, ze przypadnie mi do gustu to miasto. Przekonam sie w ta niedziele!
Po pierwsze, bo najwazniejsze - trafilam na dobra rodzine. Wiem, ze moze sie wydawac za wczesnie na takie oceny, ale wedlug mnie to sie po prostu czuje. Hostka jest cudowna, wesola, WYLUZOWANA. Dowod? W miescie jest irlandzki bar, popularny wsrod au pairek. Powiedziala, ze jak bede mila dla barmanow to mnie moze wpuszcza. Byle bym tylko nie jezdzila potem samochodem :D Poznalam tez jej rodzicow - babcia dala mi nawet prezencik i kazala dzwonic do siebie z kazdym problemem. Uwielbiam, gdy do nas przychodzi, jest typem zwariowanej babci i naprawde fajnie sie z nia rozmawia. Ucieszyla sie, ze chodze do kosciola co niedziele (hostka z dziecmi sporadycznie, gdy nie maja co robic ;d), a ja, ze chce mnie zabierac na msze ze soba. Planujemy tez pojsc razem do polskiego kosciola w Philly.
Co do dzieci. Kazdy dzien jest tutaj zupelnie inny pod tym wzgledem. Jednego dnia wydaje mi sie, ze zalapalysmy z dziewczynka (12) dobry kontakt, po czym okazuje sie, ze jest gorzej niz myslalam. Kolejnego dnia krok do przodu, zeby nastepnego znowu nie czuc chemii. Za to chlopiec (8) jest przeslodki i czuje, ze sie do mnie w 100% przekonal. No i pies, ktory jest tutaj na razie moim najlepszym przyjacielem.
Codziennie spacerujemy sobie po okolicy, ktora jest taka ladna, taka amerykanska!
Bylam tu zaledwie dwa dni, a juz spotkalam Polakow. I tu u nas w domu! Hostka remontowala sobie lazienke, a ma pokoj na tym samym pietrze co ja, wiec chcac nie chcac slyszalam robotnikow. Z poczatku myslalam, ze dostaje na glowe, ale okazalo sie, ze to co slysze, to faktycznie moj jezyk. Jak milo bylo pogadac z kims tutaj po polsku :)
Wiem, jak zawsze czytelnikow interesuje wyglad amerykanskiego pokoju. Mialam to samo! A teraz zrozumialam, dlaczego dziewczyny raczej tego nie pokazuja. Po prostu nie ma w tym nic ciekawego ;D Zwykle nie sa to pokoje naszych marzen. Najczesciej to dzieci takie maja - moja host dziewczynka ma dokladnie taki, jaki znamy z filmow. Ogromny, fioletowy, z bialymi mebelkami i dodatkami. Ja jednak swoj polubilam i czuje sie w nim dobrze. Mam tez praktycznie na wlasny uzytek lazienke (czasami dziewczynka z niej korzysta), co jest naprawde bardzo komfortowe.
Dobrze mi tutaj, choc bywaja chwile slabosci, to oczywiste. Ale to nie z tego powodu, ze chcialabym byc w tym momencie w Polsce. Za nic na swiecie. Nawet rozmowy przez skypa z bliskimi mi wystarczaja - przeciez to dokladnie tak samo, jakbym byla obok. Czasami tylko ogarnia mnie taka wewnetrzna panika, ktorej nawet nie potrafie wytlumaczyc.
xoxo, Dorota
Super! Zazdroszczę rodzinki i tego że już tam jesteś... też już bym chciała! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie! :)
Juz odwiedzilam ;)
UsuńZobaczysz, jak to wszystko szybko zleci! Naciesz sie Polska, bliskimi i pysznym polskim jedzeniem :D Masz jakas wymarzona lokalizacje?
No coś Ty, bardzo ładny jest ten Twój pokój! :)
OdpowiedzUsuńMam tak samo jak dzakonda... zazdroszczę tego, że już tam jesteś :)
A dziekuje, faktycznie jest ok :D
UsuńJeszcze troche :) Trzymam kciuki za PM!
Dziękuję! :)
Usuń+też dodałam :):)
Oj Dorotka na początku wiadomo, że jest trochę tęsknota, ale z czasem minie i wszystko będzie pozytywne. A pojkój akurat bardzo spoko! :)
OdpowiedzUsuńNie jestem przekonana, czy to tesknota, szczerze mowiac. Bardziej ta swiadomosc, ze masz spedzic z obcymi ludzmi caly rok. Mimo ze staraja sie traktowac Cie jak czlonka ich rodziny i niedlugo przestana byc Ci obcy. Ale to tylko takie momenty, generalnie jest bardzo pozytywnie! :)
UsuńBędzie jeszcze lepiej! :)
UsuńMi też się Twój pokój podoba!;) ale się ucieszylam ze Ty też chodzisz do Kościóła, miło trafić na kogoś podobnego do siebie;) bo jak z kimś rozmawiam, to trafiam na osoby nie chodzace. Ciekawa jestem jak to będzie wyglądać u mnie, jak już będę w Usa. Teraz jestem w Hiszpanii i trochę ciężko z tym, nad czym ubolewam, bo niedziela bez mszy, to nie niedziela, a niczym nie różniący się dzień:/
OdpowiedzUsuńDokladnie! Juz mi brakuje tego wychodzenia cala rodzina do kosciola, potem wielkiego, wspolnego sniadania, spotkan rodzinnych... Kompletnie inna kultura, inne przyzwyczajenia. Mimo, ze tez sa wierzacy.
UsuńA kiedy i gdzie bedziesz w Ameryce? :)
Msze po angielsku mają coś w sobie, sama co niedziela biegam do mojego Kościoła, bo aż miło posłuchać tego w innym języku... ostatnio nawet nie umiałam sobie przypomnieć na szybko pewnych kwestii po polsku, a te w języku angielskim znam już na pamięć, Was także to czeka :)
UsuńJa dzis bylam w angielskim i przyznam, ze choc mi sie podobalo, to juz nie moge sie doczekac, az wybiore sie do Philly, do polskiego :)
UsuńMasz uroczy 'American room'. Mnie tam się podoba! :) Z dzieciakami na pewno się dotrzesz, tylko to wymaga czasu. Na początku będą Cię testowały.
OdpowiedzUsuńNiech Ci się żyje tam dobrze! :)
Z pewnoscia, chyba jedynie malenstwa sa od samego poczatku posluszne. Albo nawet i one nie :)
UsuńDziekuje slicznie!
świetny masz pokój! i taka amerykańska szafa :D
OdpowiedzUsuńco do tej paniki to wiadomo, że możesz się tak czuć, to dopiero początek. Na pewno będzie lepiej z czasem:) Powodzenia!
Wszystko jest dla mnie tutaj takie amerykanskie! Tak jakbym sie tego nie spodziewala :D
UsuńZ kazdym dniem to mija i jest coraz lepiej :) Dziekuje!
Dobrze, że dobrze się czujesz w nowym domu. Dzieci pewnie potrzebują trochę więcej czasu, wierze, że na pewno się poukłada. A pokój masz naprawdę prześliczny
OdpowiedzUsuń