No dobra, może nie today, a tomorrow, ale właśnie tak zawsze wyobrażałam sobie tytuł mojego ostatniego przedwyjazdowego posta ;) Zachęcam do posłuchania tej piosenki w wykonaniu Acid Drinkers. To właśnie ta wersja idealnie oddaje kotłujące się we mnie emocje! Chyba nie do końca dociera do mnie, co się dzieje - czuję jabym po prostu jechała sobie na dłuższe wakacje. Ogromne podekscytowanie zaczyna mieszać się z przerażeniem. Czy odnajdę się zdala od mojego domu wśród zupełnie obcych ludzi?
Jestem baaardzo zadowolona z mojego lotu. Nie dość, że bezpośredni, to jeszcze idealna godzina - nie trzeba zrywać się z domu w środku nocy. No i lecę z Asią, zawsze spoko nie siedzieć samej 3h przed wylotem i 9h w samolocie ;P
Dziwnie się dziś czuję. To oczywiste, że radość z wyjazdu jest ogromna, ale dzisiejszy dzień należy raczej do tych smutnych. Wiedziałam, że ciężko będzie się rozstać z bliskimi mi osobami i miejscami, ale... nie spodziewałam się, że aż tak.
Żegnaj drogi domku.
xoxo, Dorota


Ohh kochana, oczywiście, że dasz radę i odnajdziesz swoje miejsce po drugiej stronie oceanu! Trzymam kciuki aby wszystko poszło ok <3
OdpowiedzUsuńAaaaa o rety jak super, ze to już ten wielki dzien wylotu! Powodzenia kochana ;*
OdpowiedzUsuńPowodzenia tam za oceanem! ;)
OdpowiedzUsuńPowodzenia ! :*
OdpowiedzUsuń