Ocean City to jedno z większych miast Jersey Shore. Dotarcie tam samochodem zajęło nam niecałe 1,5h. Byłam wprost wniebowzięta, kiedy o 10 rano zobaczyłam tę piękną, pustą plażę! Ogromne fale, przyjemna woda. Jak dziecko, niemal bez przerwy siedziałam w oceanie lub zbierałam muszelki. Hostka aż mnie wyściskała, kiedy zobaczyła mnie taką szczęśliwą. Dziś już wprawdzie aż tak uradowana nie jestem, bo dość konkretnie poparzyłam sobie cały tył, ale who cares. Wieczór spędziliśmy w domu przy plaży, należący do znajomych hostów. Nigdy nie sądziłam, że stek może mi zasmakować, ale ten był genialny! No więc pyszne jedzonko, piwka, sympatyczni ludzie, muzyka Pearl Jam i Foo Fighters w tle... Potem wybraliśmy się jeszcze do wesołego miasteczka - muszę mówić, jak bardzo amerykańsko to wszystko wyglądało? :P Spaliśmy w typowym motelu (babcia trochę za późno wzięła się za rezerwację) i choć dzieci narzekały na standardy, to dla mnie przeżycie mega! Czułam się, jakbym była sąsiadką Dextera lub że zaraz na zewnątrz odbędzie się jakaś strzelanina niczym w CIA Kryminalnych Zagadkach :D Wzbogaciłam się też o kolejną książkę (już trzecia tutaj!), podarowaną przez starszą panią, kiedy pobiegłam oddać jej okulary, które upuściła wychodząc z plaży. Pewnie warte były z 1000$, a ja się cieszę głupią książką :)
Dość ponure wyszły te zdjęcia, bo rano, kiedy je robiłam, niebo było zachmurzone.
To o mnie!
Cztery ostatnie zdjęcia z Internetu, bo jakoś lepiej oddają urok tego miejsca ;)
Kolejny weekend zapowiada się nieźle - od piątku do poniedziałku hości są w górach. M. napisała mi, że Natalia jest zaproszona na ten weekend do nas do domu i nawet zrobi jej miejsce do spania w jakimś pokoju. A nawet o to nie pytałam! Generalnie raczej bez szaleństw, bo muszę oszczędzać pieniądze (dla Teksasu się poświęcę!), ale z pewnością z dziewczynami coś porobimy. W piątek prawdopodobnie zakupię pewną rzecz z Bucket List, w sobotę koniecznie biorę piwko i oglądam mecz otwarcia Mistrzostw Świata w Siatkówce, a niedziela koncert, o którym zresztą wciąż gadam :P
Za tydzień zaczyna się rok szkolny, na który wszystkie au pairki z niecierpliwością czekają. W końcu konkretny schedule i więcej czasu dla siebie. Przetrwałam wakacje i nie miałam nawet jednego ciężkiego dnia - sukces!
Łapcie trochę dobrej muzyczki :)
xoxo, Dorota
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)




Chyba muszę przestać czytać Twojego bloga... !! Zdecydowanie za dobrze Ci tam :D
OdpowiedzUsuńTo znaczy, że trochę przykrych rzeczy i będzie więcej czytelników? Ok, coś wymyślę :D
UsuńDzakonda ma rację, zdecydowanie Ci tam za dobrze :D Zazdroszczę takiej hostki i super weekendu, który się szykuje! Ja też już chcęęęęę!
OdpowiedzUsuńAż taki super nie jest, bo w sobotę wypadł mi babystting, ale właściwie jest mi to na rękę, bo potrzebuję kasy (haha, czyli faktycznie mam za dobrze! :D). Jeszcze tylko troszkę i też będziesz takie posty pisaaaaać ;*
UsuńEj właśnie, babysitting ma swoje plusy! :)
UsuńNo ja mam nadzieję, że będą tak optymistyczne jak Twoje! :)
Ja teraz właśnie jestem w Ocean City, tylko, że w MD! :)
OdpowiedzUsuńOooo, i podoba się? Czekam w takim razie na posta u Ciebie ;)
Usuńale amerykańsko! może też się wybiorę...? :D powinniście jeszcze iść na śniadanie do baru, gdzie dolewka kawy z filtra nic nie kosztuje, a pani kelnerka ma zielonkawy fartuch, trwałą i skrzywioną minę :D
OdpowiedzUsuńja właśnie dostałam maila od host mamy z video, na którym dziewczynki mówią, że nie mogą doczekać się aż przyjadę. AWWWW <3
Koniecznie! Albo chociaż gdziekolwiek nad ocean na wschodnim wybrzeżu :)
UsuńWprawdzie kelnerka bez fartucha i skrzywionej miny, ale reszta się zgadza! :D
Jej, ale kochane! I oby takie kochane były też po Twoim przyjeździe :D Raz dwa to przeleci i już tam będziesz, zobaczysz ;)
Wlasnie pogoda piekna jak na koniec sierpnia jakby nie patrzec. U mnie dzisiaj 90 stopni xd Wiec tylko na plaze!
OdpowiedzUsuńDokladnie to samo mialam ze stekiem! Kto by pomyslal ze to wcale nie jest takie ochydne?!
Gdybym nie była spalona, to coś bym porobiła na świeżym powietrzu :D ślicznie jest, a w PL już jesień podobno...
UsuńHaha, typowo! Do tego wygląda nieciekawie, ale mogłabym się nim zajadać bez końca!
Tez wlasnie slyszalam, ze zimno jak nie wiem.. Wiec cieszmy sie jeszcze:D
UsuńDokladnie! Do najbardziej zachecajacych do zjedzenia nie nalezy :P
Ej, zdjęcia są super! Serio :) Wszystko brzmi świetnie, wygląda na to, że jesteś z rodziną szczęśliwa a to najważniejsze. Moi hości też się śmieją z mojego "odkrywania" Ameryki. A ocean, cóż, też mogę w nim siedzieć całymi dniami i nigdy mi się nie znudzi. Tylko straszą mnie rekinami!
OdpowiedzUsuńHaha, ja już właśnie muszę przestać im ciągle mówić "oh, jakie to amerykańskie!" :D
UsuńSzczęściara, że masz go pod nosem! Mnie młody straszył, ale przesadzał. A u Was tam serio są?
Duużo pozytywnej energii w poście,a to zdecydowanie na plus. Bardzo fajnie,że się tak układa i oby tak zostalo ! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Oj, oby już tak do końca! :)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;*