22 sierpnia, 2014

Philly: PMOA, Magic Garden, Love Park


Jakiś czas temu na weekend odwiedziła mnie Asia. Mimo że byłam w Philly na własną rękę dopiero drugi raz, bez problemu odebrałam ją ze stacji, a potem pozwiedzałyśmy najważniejsze rzeczy z jej listy. Jestem taka dumna, że się nie zgubiłyśmy :D Coraz bardziej lubię to miasto - nawet w weekend nie ma tłumów, można na spokojnie sobie spacerować, nacieszyć się widokami, pochillować.
Zdjęcia pochodzą z aparatu Asi. Mój zepsuty nadal leży, bo jego właścicielce nie chce się poszukać miejsca do jego naprawy :P


Porobiłyśmy sobie jedynie zdjęcia przy Philadelphia Museum of Art i chcemy tam wrócić pierwszej niedzieli któreś miesiąca - wejście wtedy jest za darmo (normalnie 20$). 



 Jaka radość, kiedy ją znalazłyśmy!

 Najlepszy deser!

Love Park


 Magic Garden - super miejsce na zdjęcia!





Asi ratusz też się bardzo spodobał. Coś chyba musi w nim być!

 Wieczór bez objadania się słodyczami? Nie, nie, to nie w naszym stylu ;)

A to niedzielne śniadanko - nasze pierwsze pancakes w Ameryce! Z bananami, kawałkami czekolady, masełkiem i syropem, posypane cukrem pudrem - MNIAM!

Moja urocza opalenizna!

Jeszcze spacerek po Haddonfield, potem po Philly i żegnamy się z Asią. Ale nie na długo, w październiku widzimy się znowu, tym razem w Washington DC, już się nie mogę doczekać!


Nie wiem jak to się stało, że jestem na tylu zdjęciach! Sorry :D

Cały czas wszystko układa się świetnie. Ostatnio byłam na pierwszej imprezie w Philly. Dzięki znajomościom Eleny nie potrzebowałam żadnego ID. Impreza jak impreza, ale świadomość, że w Ameryce... Przez to, że wciąż do końca nie wierzę co się dzieje sprawia, że chyba bardziej potrafię się tym cieszyć i to docenić.

Zapisałam się też w końcu na zajęcia do collegu. Baaardzo chciałam wziąć kurs przygotowawczy do TOEFL, ale musiałabym jeździć na kilka godzin w soboty... A to oznacza zero wyjazdów weekendowych. Kolejny kurs, na którym mi zależało odbywa się w godzinach, kiedy pracuję. Po kilkudniowych rozkminach w końcu podjęłam decyzję i będę studiować English as a Second Language: Grammar. Zajęcia są dwa razy w tygodniu 12:30-01:45, więc idealnie. Ale daje mi tylko 3 kredyty. Jeśli będę chciała przedłużyć program, muszę wziąć kolejny kurs na wiosnę, co średnio mi odpowiada, bo ten wyszedł moją hostkę... 468$! Czyli za kolejny płacę sama. Nie bardzo mi to pasuje :P

Ten weekend spędzam z hostami i ich znajomymi nad oceanem. So happy! Tylko zdjęcia znów będą jedynie z telefonu. A za tydzień... koncert Kings of Leon w Philadelphii! Yay, mimo że to mój trzeci raz, jaram się tak samo jak poprzednio :D

W górnym rogu bloga wstawiłam link z moją Bucket List, którą na bieżąco aktualizuję :)

xoxo, Dorota

16 komentarzy:

  1. nie widać po Tobie tego objadania słodyczami. Pewnie to zasługa 'amerykańskich naukowców" i ich modyfikacjom w słodyczach:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widać, bo już nauczyłam się zakrywać odpowiednimi ubraniami miejsce, gdzie całe to jedzenie się odkłada :P Dlatego nikt mnie tu nigdy na zdjęciach nie zobaczy w spodniach, haha

      Usuń
  2. Oh Philly! Z założenia odwiedzę miejsce, gdzie formowaly sie Stany Zjednoczone

    Gee. Nie umiem gadac o historii usa bez wpadania w ton książek do historii ;D hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fanka historii? :)
      Planuję sobie zrobić weekend w stylu 'szlakami historycznej Filadelii', ale gdy będzie trochę przyjemniej na zewnątrz. Aktualnie po 15 minutach łażenia jedyne o czym się marzy, to wskoczyć do fontanny i zostać tam na zawsze :D

      Usuń
    2. Zdarzyło mi się studiować amerykanistykę ;) ja planuję historyczny szlak wzdłuż wschodniego wybrzeża :D
      Chcę już październik!!!

      Usuń
  3. Jak zwykle świetne zdjęcia...
    fajnie, że Ci się układa!
    No i zazdroszczę koncertu! :D :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To takie miłe, że ktoś się tym też cieszy, dziękuję! :)
      Tutaj bilety nie wychodzą tak drogo jak w Polsce, aż żal nie skorzystać. Choć akurat na Kingsów mogę wydać całą moją miesięczną wypłatę :P

      Usuń
  4. Pancakes najlepsze!
    Super, ze jestes zadowolona :)
    No i Kingsi!!!
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno w okolicy serwują najlepsze pancakes ever, więc za tydzień się tam wybieram ;d Pieprzyć kalorie!
      Dokładnie tydzień tylko został do koncertu <3
      Dziś wieczorkiem zabieram się do czytania Twojego bloga! Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Dokladnie kto sie przejmuje kaloriami! :D
      To czekam z niecierpliwoscia na relacje z koncertu :D
      Dzieki :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Uh laaa, Philly, które koniecznie chcę odwiedzić, piszesz się? :D Widzę, że masz już licencję na zwiedzanie tego miasta, więc z chęcią to wykorzystam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie! Czekam, aż tylko znajdziesz chwilkę po przyjeździe i uderzamy na miasto :D

      Usuń
  6. Idziesz na koncert kingsow na festiwal made in America?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie zdziw sie jak zagadam do Ciebie! Pozdrowki! :)

      Usuń
    2. Też idziesz? Super! My z koleżanką planujemy być jak najbliżej sceny, więc zapraszamy pod barierki :D

      Usuń