Jakiś czas temu na weekend odwiedziła mnie Asia. Mimo że byłam w Philly na własną rękę dopiero drugi raz, bez problemu odebrałam ją ze stacji, a potem pozwiedzałyśmy najważniejsze rzeczy z jej listy. Jestem taka dumna, że się nie zgubiłyśmy :D Coraz bardziej lubię to miasto - nawet w weekend nie ma tłumów, można na spokojnie sobie spacerować, nacieszyć się widokami, pochillować.
Zdjęcia pochodzą z aparatu Asi. Mój zepsuty nadal leży, bo jego właścicielce nie chce się poszukać miejsca do jego naprawy :P
Porobiłyśmy sobie jedynie zdjęcia przy Philadelphia Museum of Art i chcemy tam wrócić pierwszej niedzieli któreś miesiąca - wejście wtedy jest za darmo (normalnie 20$).
Jaka radość, kiedy ją znalazłyśmy!
Najlepszy deser!
Magic Garden - super miejsce na zdjęcia!
Asi ratusz też się bardzo spodobał. Coś chyba musi w nim być!
Wieczór bez objadania się słodyczami? Nie, nie, to nie w naszym stylu ;)
A to niedzielne śniadanko - nasze pierwsze pancakes w Ameryce! Z bananami, kawałkami czekolady, masełkiem i syropem, posypane cukrem pudrem - MNIAM!
Moja urocza opalenizna!
Jeszcze spacerek po Haddonfield, potem po Philly i żegnamy się z Asią. Ale nie na długo, w październiku widzimy się znowu, tym razem w Washington DC, już się nie mogę doczekać!
Nie wiem jak to się stało, że jestem na tylu zdjęciach! Sorry :D
Cały czas wszystko układa się świetnie. Ostatnio byłam na pierwszej imprezie w Philly. Dzięki znajomościom Eleny nie potrzebowałam żadnego ID. Impreza jak impreza, ale świadomość, że w Ameryce... Przez to, że wciąż do końca nie wierzę co się dzieje sprawia, że chyba bardziej potrafię się tym cieszyć i to docenić.
Zapisałam się też w końcu na zajęcia do collegu. Baaardzo chciałam wziąć kurs przygotowawczy do TOEFL, ale musiałabym jeździć na kilka godzin w soboty... A to oznacza zero wyjazdów weekendowych. Kolejny kurs, na którym mi zależało odbywa się w godzinach, kiedy pracuję. Po kilkudniowych rozkminach w końcu podjęłam decyzję i będę studiować English as a Second Language: Grammar. Zajęcia są dwa razy w tygodniu 12:30-01:45, więc idealnie. Ale daje mi tylko 3 kredyty. Jeśli będę chciała przedłużyć program, muszę wziąć kolejny kurs na wiosnę, co średnio mi odpowiada, bo ten wyszedł moją hostkę... 468$! Czyli za kolejny płacę sama. Nie bardzo mi to pasuje :P
Ten weekend spędzam z hostami i ich znajomymi nad oceanem. So happy! Tylko zdjęcia znów będą jedynie z telefonu. A za tydzień... koncert Kings of Leon w Philadelphii! Yay, mimo że to mój trzeci raz, jaram się tak samo jak poprzednio :D
W górnym rogu bloga wstawiłam link z moją Bucket List, którą na bieżąco aktualizuję :)
Zapisałam się też w końcu na zajęcia do collegu. Baaardzo chciałam wziąć kurs przygotowawczy do TOEFL, ale musiałabym jeździć na kilka godzin w soboty... A to oznacza zero wyjazdów weekendowych. Kolejny kurs, na którym mi zależało odbywa się w godzinach, kiedy pracuję. Po kilkudniowych rozkminach w końcu podjęłam decyzję i będę studiować English as a Second Language: Grammar. Zajęcia są dwa razy w tygodniu 12:30-01:45, więc idealnie. Ale daje mi tylko 3 kredyty. Jeśli będę chciała przedłużyć program, muszę wziąć kolejny kurs na wiosnę, co średnio mi odpowiada, bo ten wyszedł moją hostkę... 468$! Czyli za kolejny płacę sama. Nie bardzo mi to pasuje :P
Ten weekend spędzam z hostami i ich znajomymi nad oceanem. So happy! Tylko zdjęcia znów będą jedynie z telefonu. A za tydzień... koncert Kings of Leon w Philadelphii! Yay, mimo że to mój trzeci raz, jaram się tak samo jak poprzednio :D
W górnym rogu bloga wstawiłam link z moją Bucket List, którą na bieżąco aktualizuję :)
xoxo, Dorota




nie widać po Tobie tego objadania słodyczami. Pewnie to zasługa 'amerykańskich naukowców" i ich modyfikacjom w słodyczach:>
OdpowiedzUsuńNie widać, bo już nauczyłam się zakrywać odpowiednimi ubraniami miejsce, gdzie całe to jedzenie się odkłada :P Dlatego nikt mnie tu nigdy na zdjęciach nie zobaczy w spodniach, haha
UsuńOh Philly! Z założenia odwiedzę miejsce, gdzie formowaly sie Stany Zjednoczone
OdpowiedzUsuńGee. Nie umiem gadac o historii usa bez wpadania w ton książek do historii ;D hahaha
Fanka historii? :)
UsuńPlanuję sobie zrobić weekend w stylu 'szlakami historycznej Filadelii', ale gdy będzie trochę przyjemniej na zewnątrz. Aktualnie po 15 minutach łażenia jedyne o czym się marzy, to wskoczyć do fontanny i zostać tam na zawsze :D
Zdarzyło mi się studiować amerykanistykę ;) ja planuję historyczny szlak wzdłuż wschodniego wybrzeża :D
UsuńChcę już październik!!!
Jak zwykle świetne zdjęcia...
OdpowiedzUsuńfajnie, że Ci się układa!
No i zazdroszczę koncertu! :D :))
To takie miłe, że ktoś się tym też cieszy, dziękuję! :)
UsuńTutaj bilety nie wychodzą tak drogo jak w Polsce, aż żal nie skorzystać. Choć akurat na Kingsów mogę wydać całą moją miesięczną wypłatę :P
Pancakes najlepsze!
OdpowiedzUsuńSuper, ze jestes zadowolona :)
No i Kingsi!!!
Pozdrawiam :D
Podobno w okolicy serwują najlepsze pancakes ever, więc za tydzień się tam wybieram ;d Pieprzyć kalorie!
UsuńDokładnie tydzień tylko został do koncertu <3
Dziś wieczorkiem zabieram się do czytania Twojego bloga! Pozdrawiam :)
Dokladnie kto sie przejmuje kaloriami! :D
UsuńTo czekam z niecierpliwoscia na relacje z koncertu :D
Dzieki :D
Pozdrawiam :*
Uh laaa, Philly, które koniecznie chcę odwiedzić, piszesz się? :D Widzę, że masz już licencję na zwiedzanie tego miasta, więc z chęcią to wykorzystam :D
OdpowiedzUsuńPewnie! Czekam, aż tylko znajdziesz chwilkę po przyjeździe i uderzamy na miasto :D
UsuńIdziesz na koncert kingsow na festiwal made in America?:)
OdpowiedzUsuńYep! :)
UsuńTo nie zdziw sie jak zagadam do Ciebie! Pozdrowki! :)
UsuńTeż idziesz? Super! My z koleżanką planujemy być jak najbliżej sceny, więc zapraszamy pod barierki :D
Usuń