07 września, 2014

Zdobycze zakupowe / College - pierwsze wrażenia


Przyznam szczerze, że jestem z siebie niezwykle dumna - jestem tutaj półtora miesiąca, a nie wpadłam w szał zakupowy i naprawdę niewiele wydałam na ciuchy! Zainwestowałam za to sporo w elektronikę i nadal planuję nie tracić kasy na niepotrzebne ubrania. Wiele dziewczyn narzeka, że nasza wypłata jest śmiesznie żałosna i nic porządnego nie można z nią zrobić. Ja się z tym nie zgadzam, to kwestia tylko i wyłącznie zarządzania wydatkami. Też mogłabym za jednym razem przepieprzyć połowę wypłaty w mallu, albo każdego dnia wychodząc coś zjeść na miasto. A i bez tego można przecież świetnie się bawić i ciekawie spędzać czas. Twój wybór ;)

Teraz pochwalę się co tutaj dotychczas kupiłam lub też jakimś sposobem zdobyłam :P

Maxi dress (Charlotte Russe): 15$ 

Spodenki do biegania (Marshalls): 7$

Crop top (Charlotte Russe): 8$

Czarna torebka (Charlotte Russe): 15$, plecak (Claire's): 20$

Okulary (Marshalls): 10$, obie opaski z Claire's, razem wyszły ok. 15$ 

35$

 Obie pary dostałam od hostki, bo 'już ich nie potrzebuje' lub 'trochę ją obcierają' :) Jak dobrze, że mamy ten sam numer buta!

Zdobycze ze sklepu z rupieciami (naprawdę można znaleźć cudeńka za śmieszne pieniądze!), każda po 1$. Żeby nie było - płyty dla taty :P

Nie mogłam się powstrzymać, bo jestem fanką filmu, a książka była w przecenie. Kupiona w księgarni w Haddonfield za niecałe 6$.

Podarunek od pani na plaży w Ocean City, której podałam okulary ;D

 Pierwszy duży zakup, ale nie będę oszukiwać - odłożone miałam już przed wyjazdem :P Laptop Acer Aspire: 350$

 Moje małe cudeńko za 700$ (z podatkiem), które spłukało mnie doszczętnie -,-

I ostatni zakup, zamówiony na Amazon zegarek do biegania (Casio): 20$. Teraz już nie mam wymówek! Od przyszłego tygodnia dołączam do tłumów biegaczy w Haddonfield :)


*

Dziś odbyły się moje pierwsze zajęcia w collegu. Mam mieszane odczucia. Słyszałam już wcześniej, że samo miasto nie należy do najsympatyczniejszych, ale nie spodziewałam się czegoś takiego! 10-minutowe przejście do campusu ulicą Broadway, było najbardziej stresującym dla mnie dotychczas przeżyciem w Ameryce. Kojarzycie z filmów ulice z niskimi budynkami i sklepami, w których w życiu byście nic nie kupili, z podejrzanymi ludźmi (w 99% czarnoskórzy), głównie brudnymi, niepełnosprawnymi, głośnymi? Witacje w Camden. Podobno właśnie ta ulica jest najgorsza, a ja przed chwilą się dowiedziałam, że mogłam wysiąść przystanek dalej (dojeżdżam pociągiem), z którego droga jest krótsza i przyjemniejsza (bo gorzej chyba być nie może). W klasie mam ponad 20 osób, spora część to Azjaci. Dziś jedyne co robiliśmy, to pisaliśmy kolejny test, który ma zweryfikować czyj poziom gramatyki jest na tyle dobry, że nie musi uczęszczać na te zajęcia. Nie wiem co w tym przypadku się dzieje, bo to najwyższy poziom . Jak dla mnie test był trudny, więc mam nadzieję, że nie nastrzelałam dobrze i zostanę w tej klasie :P Nauczycielka wydaje się ok., campus w porządku, ludzie nieszczególnie zachęcający do zawarcia znajomości. Oto moje pierwsze wrażenia, we wtorek podejście nr 2.

Plany na weekend? Jutro wyżerka w domu brata hostki z okazji urodzin jego starszej córki (walczę o miano lepszej babysitter niż poprzednia, nie mogę więc opuścić tego wydarzenia!), potem wyjście z dziewczynami, w sobotę Philadelphia (nie wiem jeszcze co dokładnie), w niedzielę baseball game z moim cluster. I od przyszłego tygodnia dzieci chodzą do szkoły na cały dzień (w tym tygodniu tylko do 12:30), yippee!

Tyle na dziś mojego biadolenia, wysyłam coś do posłuchania na piąteczek :)





xoxo, Dorota

12 komentarzy:

  1. Noo to widzę zakupy udane :)
    Też myślę, że są inne rzeczy warte zakupu niż tylko ciuchy!
    Super.. no i Kjuryyy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spapugowałam od Ciebie, ale tak idealnie mi pasowali na ten dzień! :D

      Usuń
  2. ej dziewczyny, jak 200$/tyg może być małą kasą? przecież na nic nie trzeba odkładać, żarcie kupuje się tylko wtedy gdy ma się na to ochotę a i nawet rodziny sie nie ma na utrzymaniu!:D jaką pracę jesteśmy w stanie znaleźć w Pl ot tak, żeby zostało po opłaceniu wszystkich rachunków 800 dolców w kieszenii? wiem że Ameryka to Ameryka ale wiele rzeczy jest zupełnie tańszych niż w Polsce, więc kurcze - przestańmy narzekać! :)

    w ogóle cudo plecaczek! i Into the Wild, koooocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! $200 to sporo kasy przy praktycznie zerowych wydatkach na utrzymanie. Jasne, że jest to niewiele jeśli chce się imprezowa i wyjeżdżać co weekend, ale chyba aż tak szalone nie jesteśmy :)
      Co do college'u to właśnie chcę zapisać się na coś innego niż ang żeby poznać trochę tych słynnych amerykańskich college kids ;)

      Usuń
    2. Uwierzcie, większość dziewczyn, z którymi rozmawiałam serio ma takie podejście. Ich wybór. Wyjechać do Ameryki pokupować ciuchy i wrócić do domu :D
      Też na początku planowałam wybrać coś innego, żeby poczuć ten klimat, ale jednak najpierw chcę się tu skupić na szlifowaniu języka. Może później wezmę coś innego :)

      Usuń
  3. iphone i convery są na mojej zakupowej liście! :) pierwsze co kupię chyba :) hehe ale czemu conversy 35$? Słyszałam, że normalna cena to 50$, trafiłaś na jakąś promocję? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kupuj za 50$, to za dużo! Można wyhaczyć za 40 parę bez problemu ;)
      Ja akurat kupiłam w outletach, gdzie była promocja przy zakupie dwóch par, a oprócz mnie kupowała moja host daughter, więc wyszło mnie tylko tyle :)

      Usuń
  4. Zgadazam sie z tymi ciuchami, nie ma co przeplacac niepotrzebnie!
    Do biegania tez sie zabieralam kilka razy no i jak na razie marnie mi to idzie szczerze mowiac! Ale damy rade! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy wspierać się nawzajem! Ja też na pewno będę tego potrzebować :D

      Usuń
  5. Łaaadne te zakupy, gratuluję rozwagi, bo podejrzewam, że ja szybko pęknę i przepieprzę pierwsze wypłaty na głupoty. Ale może nie będzie tak źle! :)
    Tak czy siak: iPhona też zamierzam kupić, bo mój stary telefon już ledwo zipie, więc chyba skorzystam z okazji, że będę w USA :)

    Wybrałaś angielski w collegu? Miałaś inne opcje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zdasz sobie sprawę ile jesteś w stanie zwiedzić, nie przepieprzając na ciuchy, to zmienisz podejście :D
      Kupuj, zdecydowanie! Nie ma lepszego telefonu <3
      Miałam inne opcje typu: fotografia, taniec, joga, geografia, hiszpański itp. W moim collegu musiałabym mieć jakieś certyfikaty znajomości języka, żeby zapisać się na coś, co tak w 100% by mnie interesowało i przydało się w przyszłości.

      Usuń
    2. Tak podejrzewam, że będę oszczędzać na podróże! Może dam się na początku ponieść szaleństwu, chociaż jeśli mam kupić iPhona to się spłuczę doszczętnie na starcie :)
      Ja właśnie chciałabym francuski jakby była taka możliwość :)

      Usuń