Transport z lotniska na South Beach
My z początku, choć zaopatrzone w wydrukowane z internetu wskazówki, trochę pobłądziłyśmy, bo nie mogłyśmy znaleźć wyjścia do busa (właściwie jakiegokolwiek wyjścia). Okazało się, że najpierw trzeba wsiąść w pociąg wewnętrzy na lotnisku, żeby się z niego wydostać. Być może dla innych to oczywiste, dla nas nie było. Tu wystarczy tak naprawdę podążać za innymi ludźmi lub za znakami związanymi z transportem. Pociąg jedzie chwilkę i po wyjściu z niego należy zejść po schodach na dół. Tam znajdują się przystanki autobusowe. Na filarach są mapki, nazwy linii, więc nie ma problemu ze znalezieniem. Ja polecam tylko i wyłącznie Airport Flyer. Zapłacicie za niego tylko $2,60, nieważne dokąd jedziecie. Jednak pamiętajcie, żeby mieć odliczone pieniądze, ponieważ automat (w środku) nie zwraca reszty. Autobus nr 150 jedzie aż na sam koniec South Beach.
Tutaj macie mapkę: http://www.co.miami-dade.fl.us/transit/library/routes/150.pdf
Kiedy przyglądałam się wielkiej mapie, czekając na autobus z lotniska, zaczepił mnie miły pan ochroniarz i dał mapkę z osobną linią kursującą na South Beach. Dla zainteresowanych więcej informacji tutaj: http://web.miamibeachfl.gov/visitors/scroll.aspx?id=14134. Być może też Wam się poszczęści, to dostaniecie od niego także książeczkę turystyczną o Miami :D
Zakwaterowanie
Jak już pisałam, ja z koleżankami zatrzymałyśmy się w hostelu Jazz on South Beach. Gorąco polecam! Lokalizacja jest idealna: 3min spacerkiem od plaży, 5min od Ocean Drive, czyli najbardziej rozpoznawalnej, tętniącej życiem ulicy. Najbliższe otoczenie hostelu jest spokojne i bezpieczne. Ceny są naprawdę atrakcyjne, tym bardziej, że co dzień rano (9-10:00) serwowane są pyszne naleśniczki z czekoladą i syropem klonowym, do tego można poczęstować się kawą lub herbatą. Każdy pokój ma swoją łazienkę. Jest też ogólnodostępna kuchnia z pełnym wyposażeniem, gdzie można zostawić swoje jedzenie. To super opcja na oszczędzenie pieniędzy (z czego my nie skorzystałyśmy :D). W hostelu atmosfera jest naprawdę świetna. Wystarczy usiąść w lobby i zaraz zaczyna się pogawędka z ludźmi z całego świata (serio! Brazylia, Australia, Kanada, Polska, Meksyk, Peru, Boliwia, Iran, Argentyna, Niemcy...). Mieszanka wybuchowa!
Ceny
Ceny w restauracjach są dość wysokie. Za lunch/dinner zapłacicie w standardowej knajpie min. $15. W samym centrum z pewnością przekroczy to $20, ale to nic nowego. Jeśli chodzi o sklepy spożywcze - bardzo blisko naszego hostelu, na tej samej ulicy w stronę południową, znajduje się sklep, gdzie ceny są najniższe w okolicy, z tego co zbadałyśmy. Jego nazwa to La Playa Market.
Nie pamiętam cen pamiątek, ale wszystko na pewno było droższe, niż chociażby w Philadelphi. Na strój kąpielowy np. trzeba wydać min. $50 w zwykłym sklepie (a na przecenach w VS upolowałam za $20...).
Miejsca warte zobaczenia
Tak jak pisałam wcześniej: Ocean Drive, Lincoln Road, Espanola Way, Miami Ink, Lummus Park (najpiękniejsze palmy), South Pointe Park. Ten ostatni znajduje się na samym południu i w jego skład wchodzi molo, z którego rozciągają się najpiękniejsze widoki na całą plażę i Miami Beach. Obok są też skałki, gdzie można porobić przecudne zdjęcia. Do fotografowania zdecydowanie miejsce numer 1! Generalnie cała plaża jest piękna, czysta, piaszczysta i szeroka, ale nam przy molo podobała się najbardziej. Głównie dlatego, że tam nie dotarły glony. Wydaje mi się też, że było tam najbardziej płasko i bez najmniejszych nawet kamyszków.
Dodatkowo
Ze swojej strony mogę polecić wszelkie wycieczki poza Miami: Key West, Everglades Park, Orlando itd. My skorzystałyśmy z jednodniowej na Key West. Większość hosteli oferuje tego typu wyjazdy, ale ceny nie są najniższe. My znalazłyśmy na własną rękę (http://www.miamitokeywestbus.com/miami-to-key-west-1-day-tour/) i bardzo byłyśmy zadowolone. Tym bardziej, że autokar zatrzymywał się pod samym hostelem i tam też nas po wszystkim odwiózł. Nie ma sensu przepłacać, chyba, że te inne zawierają jakiegoś przewodnika, czy coś. Jak kto woli.
Myślę, że to tyle. Jeśli o czymś ważnym zapomniałam lub coś mi jeszcze przyjdzie do głowy, będę aktualizować posta.
Życzę każdemu odwiedzającemu Miami takiego samego pięknego czasu, jaki miałam tam ja :) To miasto ma cudowną energię! Na każdym kroku będziecie spotykać i poznawać tam ciekawych (pewnie nie raz szalonych, czy dziwnych) ludzi. Korzystajcie i bawcie się dobrze :)
xoxo, Dorota

a piwo za ile?
OdpowiedzUsuńTysiac pińcet sto dziewińcet! Idź się uczyć ziomek ;*
Usuń