13 sierpnia, 2014

Miesiąc w Ameryce - podsumowanie


Jako fanka wszelkiego rodzaju list, podsumowań, postanowień itd. nie mogłabym sobie odpuścić tego tutaj. Będę robiła podsumowania dotyczące mojego pobytu w Ameryce, pod różnymi względami. Może co miesiąc, może co 3, zobaczymy! Sama jestem ciekawa, jak to wszystko będzie się zmieniać :)

Dzisiaj mija dokładnie miesiąc od mojego wylotu. Z jednej strony nie mogę uwierzyć, że tak szybko to przeleciało, ale z drugiej czuję, jakbym była w tym miejscu od zawsze.

Relacje z host rodzinką
Od początku wiedziałam, że dobrze trafiłam. Wyluzowana hostka, młody przekochany, jedynie młoda nieco zdystansowana. Magiczne rodzinne wakacje w górach zmieniły sporo. Na lepsze! Od chłopca wciąż słyszę, że muszę koniecznie przedłużyć z nimi program, najlepiej zostać na zawsze. Babcia dziś mi powiedziała, że mały jest "crazy about me", a hostka dziś wysłała mi sms-a, że wiedziała, że młody będzie głupi za mną :) Ostatnio nawet zaproponował mi małżeństwo i tak strasznie chciał ze mną spać, że chociaż hostka mówiła, że nie muszę się godzić, to nie potrafiłam mu odmówić, tak się cieszył! Po wakacjach także z dziewczynką jest znacznie lepiej - zwraca na mnie uwagę, jest przy mnie bardziej uśmiechnięta (a to naprawdę coś, bo nie ma raczej wesołego usposobienia), interesuje ją moje zdanie. Z hostką... Jak ja uwielbiam tą kobietę! To ten typ, co po pracy wkłada dres, wyciąga piwo i siada przed tv - jak tu jej nie kochać? Tańczy gotując obiad, pokazuje młodemu jak kręcić biodrami jak murzyni :D, śpiewa na cały głos w samochodzie. Nie czuję przed nią żadnej spiny, wręcz lubię, gdy ona jest w domu, jest wtedy tak wesoło! Nie mam z nimi oficjalnych relacji, jak pracodawca z pracownikiem. Mimo że oficjalnie kończę pracę, to nie idę do siebie, tylko siedze sobie z nimi, często nawet do późnego wieczora - po prostu tam jest przyjemniej, cieplej, rodzinnie. Bo czuję się tutaj jak członek rodziny. I wiem, że lepszej rodziny dla mnie tutaj nie ma. Bo już nie chodzi o pieniądze, podróże, czy godziny pracy. Chodzi o uczucie, że nie jestem tu sama. Jestem tu ze swoją rodziną.

Język
Bez wątpienia - jest coraz lepiej. Najmniejszy problem mam z akcentem. Największy za to z mówieniem przed większą grupą. No i oczywiście przed Amerykanami. Będąc z innymi au pairkami w ogóle się nie stresuje, co pozwala swobodnie rozmawiać. Za to kiedy cała rodzina hostów dyskutuje, a ja choćbym nie wiem jak bardzo chciała coś od siebie wtrącić - za nic tego nie zrobię, blokada totalna. Ale w momencie, gdy mam z kimś z nich sama porozmawiać, nie ma problemu. Często już myślę po angielsku, coraz swobodniej się czuję, ale marzę o zaawansowanych dyskusjach i zupełnym pokonaniu strachu ;)

Miejsca, ludzie
3 stany: New York, New Jersey, Pennsylvania. NYC, Philadelphia, Pocono Mountains i moje okolice, czyli południowe NJ. Znajomi? Przede wszystkim Natalia (polska au pair) i Elena (Meksyk) z moich okolic. Dwie przekochane dziewczyny! Jestem szczęściarą, że tu na nie trafiłam. Jako że w weekend mam wolną chatę, planuję w końcu je ze sobą zapoznać i zintegrować się też z innymi dziewczynami z okolicy. Przy piwie zawsze wychodzi :D Poza nimi jeszcze kolega z Haddonfield - fajnie mieć też amerykańskich znajomych. I planujemy spotkać się z Iriną, moja współlokatorką z orientation, która mieszka pod Philly. A byłam przekonana, że przez pierwsze miesiące nie będę miała z kim wychodzić :D

Ogólne wrażenia
Kocham życie tutaj. W Polsce też byłam szczęśliwa, ale czułam, że nie pasowałam do tamtego miejsca, tamtego życia. A to jest dokładnie takie, jakie chcę, żeby było: wyjazdy, zwiedzanie, spotkania, dużo dobrej muzyki, szlifowanie angielskiego, ciągłe poznawanie nowych, interesujących ludzi, otwartość, radość, świeżość, dobre jedzenie, zakupy... Niby nic szczególnego, ale to właśnie tutaj zlepek tego wszystkiego sprawia, że każdego ranka budzę się z uśmiechem na twarzy. Czuję się tak zwyczajnie szczęśliwa, jakby to była najprostsza rzecz na świecie!

Plany
Do tych najbliższych zaliczają się: Atlantic City na weekend, NYC na dzień lub dwa, duży koncert, mecz baseballu, Washington DC na weekend we wrześniu/październiku i... najprawdopodobniej Texas na początku listopada! Jaram się niemiłosiernie :D Jakimś cudem rozeszło się po rodzinie hostki, że marzę o San Antonio i oni bardzo chcą mi pokazać to miasto. Ten wyjazd szykuje także sporo innych ekscytujących doświadczeń, ale zdradzę więcej, kiedy będę w ogóle pewna, że tam pojadę. Z Asią, która była u mnie w ostatni weekend (post już niedługo) planujemy także w okolicach stycznia/lutego polecieć na Florydę, a stamtąd wziąć rejs na Bahamy. Planów mam jeszcze całą masę w głowie, ale to te są na razie dla mnie najważniejsze i najbardziej prawdopodobne. Czas pogadać z hostką o urlopie :P


Wkrótce zrobię notkę o mojej bucket list. A to głównie przez to, że prawdopodobnie trochę nowych rzeczy przede mną tutaj, więc fajnie będzie sobie poskreślać :D

Na koniec jeszcze piosenka, którą zaraził mnie młody - to jego ulubiona ;)


xoxo, Dorota

8 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać takie posty! :))
    Pełne radości i szczęścia... oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja takie komentarze :D
      Aż się boję, że zaraz coś się popsuje, bo jest za idealnie!

      Usuń
  2. ale super! obyśmy wszyscy mieli takie super host rodzinki :) niech ci się wiedzie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie życzę takiej rodzinki wszystkim dziewczynom!
      Dziękuję bardzo :)

      Usuń
  3. dobrze, że masz takie odczucia dotyczące rodziny, bo teraz sama widzę ze jest to bardzo ważne:) na szczęście ja u swoich też się dobrze czuję:)
    plany ambitne, też mam całą listę i się zastanawiam czy zdążę wszystko zrobić przez rok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że i Tobie się udało z rodzinką! To głównie od niej zależy, czy będziemy tutaj naprawdę szczęśliwe.
      Te plany, które wymieniłam, to może tylko połowa, haha :D

      Usuń
  4. Ale super! Czytam i aż się uśmiecham do ekranu, naprawdę taka radość płynie z tego posta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yay, cieszę się! Mam nadzieję, że tak pozytywnie będzie już do końca :)

      Usuń