Dla przypomnienia: przez ostatnie cztery miesiąca byłam studentką Camden County College, kierunku English as a Second Language: Grammar. Placiłam $476 i uzyskałam 3 kredyty.
Zajęcia
2x w tygodniu po 1h 45min, w praktyce niecałe 1,5h. Przez 4 miesiące omówiliśmy 6 różnych zagadnień gramatycznych. Niby najwyższy poziom, ale bardzo mnie rozczarował. Wszystko wałkowaliśmy powoli, mozolnie...
Ludzie
Klasa dzieliła się na trzy części: Latynosów-cwaniaków spóźniających się na zajęcia i przekonanych o swojej wyższości, Azjatów bardzo skupionych na nauce, za to z kompletnie niezrozumiałym akcentem i Afroamerykanów znudzonych zajęciami i siedzących zawsze gdzieś z boku. I pośrodku tego wszystkiego ja. Jedyna Europejka, jedyna au pair, jedyna chodząca tylko na te zajęcia, a nie full time. Zdarzały się pojedyncze osoby, z którymi dało się porozmawiać, ale szału nie było. W momencie, kiedy nauczycielka prosiła klasę o odpowiedź na jakieś pytanie (zwykle idiotycznie proste i banalne) i w tym momencie cała ta mieszanka studentów różnych narodowości zaczynała odpowiadać to samo, każdy swoim tempem, swoim akcentem... wybaczcie, ale czułam się jak na zajęciach idiotów. Nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Raczej płakać nad wyrzuconymi w błoto pieniędzmi.
Wrażenia
Nie mogę powiedzieć, że niczego się nie nauczyłam, bo bym skłamała. Ale czuję, że przez 4 miesiące, z zajęć w amerykańskim collegu mogłabym wycisnąć dziesięc razy więcej. Czuję lekki zawód, ale jestem zmobilizowana, żeby uczyć się dalej sama (w końcu $80 na książkę nie może pójść w błoto!).
Nie wiem jeszcze co wezmę w drugim semestrze. Wciąż potrzebuję trzech kredytów, a za ten kurs płacę sama... Planuję pojechać w piątek i poprosić o najtańszy jaki mają :D
Mam nadzieję, że Wam się lepiej poszczęściło/poszczęści z zajęciami i będziecie bardziej zadowolone niż ja!
+ Z nowości: byłam u fryzjera, wydałam kupę kasy, chciałam ombre, a mam ogólnie jaśniejsze włosy :P Ale podoba mi sie!
Trochę nieszczęsne zdjęcie, ale nie umiem sobie zrobić lepszego :D Btw czesała mnie oczywiście fryzjerka z polskim nazwiskiem.
xoxo, Dorota
Ja właśnie tez musze wybrać jakiś kurs, masakra :( i do fryzjera tez musze isc, ile zapłaciłaś? Ślicznie wyglądasz :) xoxo
OdpowiedzUsuńMusisz..? To znaczy, ze przedluzasz? :D
UsuńA zaplacilam... $129 :D za farbowanie, cieniowanie i dodatkowo za dlugie wlosy.
UsuńPięknie wyglądasz!
OdpowiedzUsuńJa właśnie dzisiaj pojechałam zapisać się na english as a second language ogólny i wymowę (nie ukrywam, że jestem podekscytowana na myśl o zajęciach z pronounciation) i jestem ciekawa jak będzie, choć nie nastawiam się na szał. Jedynym plusem jest to, że zajęcia odbywają się o 20, więc nie będę marnować swojego wolnego czasu w ciągu dnia. A już martwiłam się gdzie wcisnę bieganie, haha :D
Oby Tobie lepiej sie trafilo! No to by byla wielka strata, gdybys musiala zrezygnowac z biegania :D ile kredytow daje Ci ten kurs?
UsuńNie daje mi kredytów, daje mi godziny 40 + 20, a muszę mieć 72, więc nienajgorzej.
UsuńCzyli podsumowując te całe studyjowanie to jedna wielka ściema, dobra nie powiem lepiej mamie xD Ale wiadomo coś trzeba wziąć dlatego mam pytanie, sądzisz że lepiej wziąć ten angielski czy jednak coś innego, ciekawszego albo po prostu byle obębnić. Bo przyznaje sama wiązałam nadzieję z tym kursem. Że ze Stanów że się przyda, a tu dupa :)
OdpowiedzUsuńCałusy :* Przepiękne włosy!
Nie chce generalizowac, bo to pewnie sporo tez zalezy od nauczyciela, poziomu jezyka jaki sie juz ma itd, ale rozmawialam z wieloma innymi dziewczynami i malo ktora jest zadowolona. Jesli Twoj angielski jest dobry, zdecydowanie polecam innego rodzaju kursy. Beda super wygladac w cv, a ze prowadzone sa w j. angielskim, to chcac nie chcac i tak szkolimy jezyk (prawdopodobnie tysiace razu szybciej niz na zajeciach angielskiego takich jak moje).
UsuńPozdrawiam :)
Hmm w takim razie dzięki za radę, będę pamiętać :)
UsuńO jakie ładne te włosy <3 Tez bym chciała coś ze swoimi zrobic, ale za kazdym razem jak próbuję się umówic to jakoś tak mi szkoda i nic z tego nie wychodzi. Z tą nauką tez trochę tak czuję, ze niby coś tam się uczę, ale to jednak nie to. Co prawda jestem w adult school, więc czego się spodziewac, ale tez oczekiwałam czegoś innego.
OdpowiedzUsuńHmm czyli hości po prostu dają te 500$ na całe 6 kredytów? I to ty musisz dobierać sobie takie kursy, żeby się zamknąć w tej kwocie? Jeżeli jakiś będzie za drogi to mają to w nosie i "radź sobie sama"? Trochę niefajnie:P Jaki zrobiłaś drugi kurs ostatecznie?
OdpowiedzUsuńNiestety takie sa zasady programu. Dostajemy $500 na wyrobienie 6 kredytów. Owszem, sa rodzinki, ktore bardziej sie tym interesuja i dokladaja $ w sytuacji, gdy 6 kredytow wymaga wiecej pieniedzy, ale nie musza tego robic, bo to nasza decyzja, jakie kursy wybieramy ;) ja ostatecznie wzielam tanszy kurs weekendowy z wycieczka do DC. Gdzies tam posta potem o tym napisalam ;)
Usuń