Piszę, póki wciąż jestem na świeżo po koncercie.
Klimatyczny, rockowy pub, deszczowy sobotni wieczór, hipnotyzująca muzyka...
Jakiś czas temu znalazłam info o występie Alexz Johnson w Philly za śmieszne pieniądze. Nie wahałam się z zakupem biletu ani chwilę. Sto lat temu, kiedy jeszcze byłam młoda i piękna, godzinami wyczekiwałam przed tv aż puszczą na Vivie jej "24 hours". Byłam dumna z siebie, że słucham rocka ;) Kilka lat później zakochałam się w jej akustycznych piosenkach i to jej utwór "Skin" był pierwszym, którego sama nauczyłam się grać i śpiewać na gitarze. Potem na długi czas zapomniałam o jej istnieniu, czego bardzo żałuję.
Zanim sama Alexz wyszła na scenę, występował zespół, który przygrywał jej na tej trasie. Stanęłyśmy sobie z Natalią z boku, niedaleko drzwi, nieświadome, że jest to miejsce, skąd wychodzą artyści.
Po chwili pojawiła się Alexz z kieliszkiem wina w ręku. Kręciła się koło nas i chillowała, przysłuchując się muzyce. Dowód w postaci jej pleców :D
Koncert był magiczny. Alexz tworzy swoją osobą niesamowitą atmosferę, a jej głos łapie za serce. Mogłabym tam stać i jej słuchać całą wieczność.
Takie właśnie kameralne koncerty widziałam w amerykańskich filmach i właśnie takie zawsze mi się marzyły. Bliski kontakt artysty z publicznością, zero przepychania się, piszczenia, skupienie się na muzyce, a nie na zrobieniu sobie zdjęcia, czy dotknięciu 'gwiazdy'.
Wysyłam filmik, żebyście mogli choć trochę poczuć ten klimat:
xoxo, Dorota
Na pewno magiczne przeżycie! Świetny blog, zazdroszczę tylu niesamowitych przygód :)
OdpowiedzUsuńDziekuje!
UsuńNie zazdrosc, przyjezdzaj do Ameryki :)
Ej, tez się nią jarałam jak byłam gówniarą! Wszystko przez ten serial, którego tytułu juz za cholerę nie pamiętam, ale fajnie się wraca do takich rzeczy :) Przyznam, ze jakbym ją gdzieś w okolicy złapała to tez bym się chętnie przeszła.
OdpowiedzUsuńSerial to Gwiazda od zaraz. Też ją uwielbiam!
UsuńA grala gdzies w Cali na tej trasie, ale nie pamietam kiedy. Kurde, przerazilam sie, jak odkrylam, ze grala w tym serialu 10 lat temu. Starosc...
Usuń10 lat? jakaaa ja staraaaa jestem!:) też sie jarałam, oojjj teeż. Zazdroszcze koncertu!
UsuńWlasciwie w Polsce musieli to emitowac pozniej... Ale tak czy siak dawno to bylo i stare juz jestesmy :D
UsuńTeż mi się marzą takie właśnie koncerty ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do Ameryki :D
UsuńOo faktycznie starość!!
OdpowiedzUsuńAle fajnie, że miałaś taką okazję :)