Ale jestem zła na siebie. Zamiast ruszyć tyłek i pojść na jakąkolwiek paradę na czwartego lipca, nie wspominając o uroczystym odczytywaniu fragmentów Deklaracji niepodległości przed Independence Hall w Philly, to skupiłam się jedynie na wieczornych koncertach i fajerwerkach, które ogromnie mnie zawiodły. Oczywiście i tak bawiłyśmy się z Natalia świetnie ;) Tym bardziej, że tego dnia były jej urodziny! Przywitałam ją torcikiem, najbardziej wiejską wersją 'Sto lat' z YT i prezentami. Wolna chata na weekend zawsze spoko. Uszykowałyśmy się, popiłyśmy, potańczyłyśmy i wesolutkie pojechałyśmy do Philadelphi. Ludzi od groma, a tak niewiele osób było ubranych w barwy USA! Wyglądało to tak, jakby po prostu w mieście odbywał się jakiś festyn. Podejrzewam, że wcześniej tego dnia wszystko było biało-niebiesko-czerwone. Koncert był ok, grali The Roots z kilkoma gośćmi. Najfajniejsze było to, że hostka Natalii załatwiła nam VIPowskie wejściówki. Nigdy w Polsce VIPem nie byłam, za to w Ameryce już owszem :D Miałyśmy miejsca siedzące pod samą sceną, ale i tak za długo nie usiedziałyśmy. Długo oczekiwane fajerwerki okazały się kompletną katastrofą. Jedno z wiekszych miast w Ameryce, tysiące ludzi, a tu taka klapa... Za to potem poszłysmy do najbardziej amerykańskiego pubu, w jakim tu byłam i na kwadrans (o 2 wszystko tu zamykają, jakie to irytujące!) potańczyć do znienawidzonego przez nas klubu (darmowy, więc ludzie średni), co okazało się najfajniejszym punktem wieczoru. Tak właśnie wyglądał mój 4 lipca! Nic szczególnego i zupełnie nie tego się spodziewałam. Kilka zdjęć (skupiłam się na snapie, więc mam tylko kilka, które udało mi się zapisać):
Dobrze przyjaźnić się z kimś, kto uwielbia i potrafi malować i czesać <3
:D
Pod sceną. Istne szaleństwo!
Tam daleko widać piękny ratusz.
Potem ludzie się rozkręcili i świetnie się wszyscy bawili.
Fajerwerki :D:D
Pub i zajadanie rozczarowania.
Powoli zbliża się moja rocznica pobytu w USA! Jestem mega podekscytowana samym pisaniem podsumowania :) Pojawi się tu w najbliższy poniedziałek.
xoxo, Dorota









Hehe nie mogę z tego "szaleństwa pod sceną" :D
OdpowiedzUsuńMnie tez 4th of July rozczrowł :P
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńja tez nie mogę doczekać się podsumowania!! mój 4th spędziłam w Australi xd
OdpowiedzUsuńI nie masz czego żałować :D
Usuńkatastrofa w 4th :D niepopisali się :P
OdpowiedzUsuńaż mi smaka narobiłaś tą pysznością z pierwszego zdjęcia ! :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do mnie
www.myimmemorialdream.blogspot.com
rok!!!! Omgg! Czekam na post Mala :*
OdpowiedzUsuńWow, to już rok! Pamiętam, jak zaczynałaś swoją przygodę, a tu proszę! Nie mogę się doczekać podsumowania!
OdpowiedzUsuńZapraszam: http://dreamsdontworkunlessyoudox.blogspot.com/ xx